fot. facebook.com

Mija 52. rocznica wydarzeń marcowych. L. Żebrowski: To jedna z najbardziej zagmatwanych części naszej współczesnej historii

Mija dzisiaj 52. rocznica wydarzeń marcowych, czyli fali antysemickiej propagandy, studenckich protestów, kryzysu politycznego oraz walki wewnątrz frakcji Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. „To mit i jedna z najbardziej zagmatwanych części naszej współczesnej historii” – wyjaśnił historyk Leszek Żebrowski.

Początek marcowych wydarzeń miał miejsce 8 marca 1968 roku, kiedy to na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego odbył się wiec protestacyjny w związku ze zdjęciem przez władze komunistyczne wystawianych w Teatrze Narodowym „Dziadów”.

Niektórzy próbują przedstawić te wydarzenia jako przejaw antysemityzmu w Polsce. Powodem jest emigracja ludzi o żydowskich pochodzeniach.

– Jest to mit i jedna z najbardziej zagmatwanych części naszej współczesnej historii – wyjaśnił historyk Leszek Żebrowski.

W rzeczywistości wyjeżdżały te osoby, które wyrażały taką chęć. To spowodowało podziały wewnątrz tych rodzin. Pamiętajmy jednak, że ci, którzy zostali, czuli się dobrze i nic im nie groziło – powiedział rozmówca Radia Maryja.

– Ogólna wykładnia, prawie oficjalna, jest taka, że był to pogrom społeczności żydowskiej w Polsce po II wojnie światowej. W rzeczywistości było tak, że wyjeżdżały te osoby, które tego chciały. Nie było targania ich za włosy, pozbawiania ludzi wszystkiego, co mieli i wrzucenia ich do wagonów – wskazał historyk.

Najczęstszym kierunkiem, który obierali Żydzi, były Austria i Francja.

– Wyjeżdżali ekspresami, czyli bardzo luksusowymi pociągami, do Wiednia czy Paryża, zabierając swój dobytek. Podziały szły po rodzinach. Ta część, która zostawała, czuła się dobrze. Nic im nie groziło – podkreślił Leszek Żebrowski.

W historii zdarzyło się też tak, że wydarzenia z marca 1968 roku były porównywane do ludobójstwa w Katyniu.

– Mamy zbyt wiele świadectw, które mówią o tym, że te wydarzenia nie tak przebiegały i nie tak są pokazywane, jak w rzeczywistości miały miejsce. Swego czasu na łamach „Gazety Wyborczej” można było przeczytać, że był to drugi Katyń. Porównano to do ludobójstwa polskich elit. Pamiętajmy o tym, że wśród tych, którzy wyjechali były setki, jeśli nie tysiące, funkcjonariuszy bezpieki, informacji wojskowej, sędziów wojskowych, prokuratorów wojskowych. Wyjeżdżała więc pseudoelita komunistyczna – zaznaczył historyk.

Protesty marcowe trwały do 23 marca 1968 roku. W wyniku tych wydarzeń władze komunistyczne ograniczyły między innymi samorządność szkół wyższych i stosowały represje wobec uczestników.

RIRM

drukuj