fot. PAP/Andrzej Grygiel

Mieszkańcy przyszli pod Zofiówkę, wierzą w powodzenie akcji

Po wstrząsie w Zofiówce przy kopalni zgromadzili się okoliczni mieszkańcy, górnicy i ich bliscy. Wierzą, że trwająca od kilku godzin akcja ratownicza zakończy się pomyślnie – wszyscy poszukiwani przeżyli wypadek i wyjdą z niego bez poważnych obrażeń.

Członkowie rodzin poszukiwanych górników, którzy na wieść o wypadku pojawili się w Zofiówce, zostali zgromadzeni w jednym z pomieszczeń przy kopalni. Są im tam udzielane informacje na temat przebiegu akcji.

Przy wejściu do zakładu zgromadziła się też kilkudziesięcioosobowa grupa pozostałych osób, czekających na wieści z prowadzonej akcji.

Jedną z osób, które przyszły pod kopalnię jest elektryk z kopalni Pniówek, wcześniej pracujący te też w Zofiówce.

Jak mówił, przed godz. 11.00 w swoim mieszkaniu na dziesiątym piętrze odczuł bardzo silny wstrząs.

„Podłoga uciekła spod nóg, zatrzeszczały meble, żyrandole się rozbujały” – relacjonował. Zanim przyjechał pod kopalnię, rozwój akcji ratowniczej śledził w mediach społecznościowych i telewizji.

„Jeżeli panowie, moi koledzy, zdążyli użyć aparatów ucieczkowych, mają duże szanse” – ocenił. Jak dodał kluczowe jest, czy po wstrząsie w wyrobiskach doszło do zawału chodnika.

„Trzymam kciuki za to, że mieli tę szansę i ją wykorzystają” – dodał.

„Wierzę, że oni z tego wyjdą. Gdyby było inaczej, byłaby to straszna tragedia” – powiedziała PAP jedna mieszkających w pobliżu kobiet. Wyraziła przekonanie, że ratownicy górniczy robią wszystko, co w ich mocy, by dotrzeć do poszukiwanych.

„Na pewno się uda” – dodała.

Wszyscy z ostrożnym optymizmem potraktowali nieoficjalne i niepotwierdzone informacje, że poszukiwani górnicy żyją. Niedługo później rzeczniczka Jastrzębskiej Spółki Węglowej sprecyzowała, że udało się nawiązać kontakt i rozpocząć transport dwóch poszkodowanych, z pięcioma pozostałymi nie było na razie kontaktu.

PAP/RIRM

drukuj