fot. PAP/Rafał Guz

Mateusz Morawiecki został przesłuchany przez NIK. Były premier zeznawał w sprawie rzekomych nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych

Czy upolityczniona prokuratura wymusza zeznania, które mają obciążyć członków poprzedniego rządu? Takie pytania rodzą się po ujawnieniu przez media zeznań biznesmena realizującego zamówienia dla Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Sprawę bada też Najwyższa Izba Kontroli, do której w charakterze świadka został wezwany Mateusz Morawiecki.

Były premier zeznawał w sprawie rzekomych nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, która odegrała kluczową rolę w trakcie pandemii i wojny na Ukrainie. Kontrolerzy NIK pytali Mateusza Morawieckiego o Polski Fundusz Rozwoju, który wspierał polskie firmy w pandemii oraz działania państwowych instytucji w sprawie afery GetBack. Rzecznik NIK potwierdził, że były premier współpracował z kontrolerami.

Nie, nie było kluczenia, były odpowiedzi na konkretne pytania – powiedział Marcin Marjański, p.o. rzecznika NIK.

NIK w najbliższym czasie ma przedstawić raporty pokontrolne i złożyć wnioski do prokuratury. Według prezesa Izby, Mariana Banasia, do nieprawidłowości miało dochodzić przy dużych zamówieniach w trakcie pandemii oraz na początku wojny na Ukrainie. Prezes nie wkluczył wątków korupcyjnych.

Korzystano z pośrednika, który właściwie zawyżył koszty w ten sposób. To znaczy, że Agencja zapłaciła prawie 200 proc. więcej – mówił Marian Banaś, prezes Najwyższej Izby Kontroli.

Mateusz Morawiecki zaprzeczył sugestiom prezesa i rzecznika NIK.

„Przestańcie Polaków oszukiwać, doskonale wiecie, że przesłuchania dotyczyły kompletnie czegoś innego niż to, co podajecie w mediach. Macie zero wiarygodności” – zaznaczył Mateusz Morawiecki, były premier RP.

Upolityczniona prokuratura chce postawić zarzuty w sprawie Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych m.in. jej byłemu prezesowi, Michałowi Kuczmierowskiemu, zaufanemu człowiekowi Mateusza Morawieckiego.

Podstawą śledztwa mają być zeznania Pawła Sz., biznesmena realizującego duże zamówienia dla RARS – poinformował Dariusz Korneluk, nielegalnie p.o. Prokuratora Krajowego.

Złożył obszerne wyjaśnienia, które były przedmiotem analizy, także analizy weryfikującej ich prawdziwość i ona wypadła pozytywnie – podkreślił poinformował Dariusz Korneluk, nielegalnie p.o. Prokuratora Krajowego.

Do zeznań dotarła Telewizji Republika. Paweł Sz. twierdzi w nich, że zgłosił się do niego kolega Michała Kuczmierowskiego z propozycją korupcyjną. Miał rzekomo proponować, aby odkładać część pieniędzy z każdego państwowego zamówienia na specjalny fundusz łapówkowy. Paweł Sz. w zeznaniach miał równocześnie potwierdzić, iż nigdy tych pieniędzy nikt nie wypłacił.

„Te pieniądze nie zostały nigdy wypłacone … Teoretycznie te pieniądze są w składniach majątku, który zablokowała prokuratura” – miał zeznać Paweł Sz.

To potwierdza, że zeznania są wymuszonymi pomówieniami – przekonywał były prezes RARS, Michał Kuczmierowski.

Takiej sytuacji nie było w ogóle miejsca. Zresztą byłaby to najgłupsza i najdziwniejsza łapówka, której nigdy nie wręczono, a od której rzekomo uzależniono kolejne zamówienia, a mimo że nie została przekazana, to kolejne były składane – zaznaczył Michał Kuczmierowski, były prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.

Były minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, który nigdy nie ukrywał swojego dystansu do Mateusza Morawieckiego, przekonywał, że trudno ufać upolitycznionej prokuraturze, szczególnie patrząc na okoliczności śledztwa ws. Funduszu Sprawiedliwości czy przesłuchania Barbary Skrzypek, która zmarła po nim na zawał serca.

Prokuratura ma prawo, a nawet powinna wyjaśniać wszystkie sprawy dotyczące każdej władzy, ale musi to robić w ramach reguł określonych w Kodeksie postępy karnego i reguł określonych w polskiej konstytucji, bo tylko wtedy tak pozyskany materiał można uznać za wiarygodny – powiedział Zbigniew Ziobro, poseł PiS.

Od stycznia w areszcie przebywa Anna W., była dyrektor biura premiera Mateusza Morawieckiego. Kobieta nie może spotykać się ze swoim autystycznym synem. Chłopiec próbował z tego powodu odebrać sobie życie. Pełnomocnik kobiety przekazał również, iż była przesłuchiwana przez prokuratura w kajdankach zespolonych na rękach i nogach.

TV Trwam News

drukuj