PAP/Mateusz Marek

Marszałek Senatu podejrzany o korupcję. Prokuratura skierowała wniosek o uchylenie immunitetu T. Grodzkiemu

Prokuratura skierowała wniosek o uchylenie immunitetu marszałkowi Senatu, Tomaszowi Grodzkiemu. Chodzi o zarzuty korupcyjne. Opozycja twierdzi, że to próba przykrycia sprawy prezesa Orlenu.

Marszałek Senatu, prof. Tomasz Grodzki przez wiele lat pełnił funkcję dyrektora szpitala w Szczecinie-Zdunowie oraz ordynatora jednego z oddziałów. Według relacji pacjentów miał on przyjmować łapówki. Sprawą zajęła się prokuratura. Śledczy chcą pociągnąć marszałka do odpowiedzialności karnej.

– Do Senatu RP został przekazany wniosek prokuratury regionalnej w Szczecinie o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej marszałka Senatu, Tomasza Grodzkiego. Prokuratura zamierza postawić Tomaszowi Grodzkiemu cztery zarzuty przyjęcia korzyści majątkowej – mówiła rzecznik prasowa prokuratury krajowej, Ewa Bialik.

Jeżeli prokuratura stawia takie zarzuty wobec trzeciej osoby w państwie, to dowody w tej sprawie muszą być bardzo silne – podkreślił dr Jakub Koper.

– Niespotykane jest, żeby osobom na najwyższych szczeblach władzy bezpodstawnie stawiać zarzuty – zaznaczył.

Tomasz Grodzki miał przyjmować łapówki w złotówkach i dolarach w wysokości od 1,5 tys. do 7 tys. złotych. Pieniądze w kopertach według prokuratury brał za osobiste przeprowadzenie operacji, jej szybkie wykonanie, a także za zapewnienie dobrej opieki lekarskiej.

– Myślę, że marszałek Tomasz Grodzki podejdzie do tego honorowo i zrzeknie się immunitetu. Podda się kontroli prokuratorskiej i całemu postępowaniu. Jako polityk i jako chirurg nie powinien się niczego bać. Powinien poddać się tej procedurze, podobnie jak pan Daniel Obajtek, mając niesprawiedliwe i krzywdzące zarzuty, poddał się procedurze – poprosił, żeby CBA sprawdziło wszystkie jego transakcje, w tym osobiste, prywatne – mówił były marszałek Senatu, Stanisław Karczewski.

Tymczasem opozycja i pełnomocnik marszałka Tomasza Grodzkiego twierdzą, że stawianie zarzutów korupcyjnych to próba przykrycia sprawy prezesa Orlenu.

„Prokuratora Ziobry rzuca koło ratunkowe Obajtkowi. PiS chce odwrócić uwagę. Marszałek Grodzki to człowiek, którego nienawidzi ta władza. Lekarz i profesor. Uratował setki ludzi. Godnością i przywiązaniem do wartości demokratycznych pokazuje, że polityka może być inna. Lepsza!” – napisał na Twitterze poseł KO, Michał Szczerba.

Tych spraw nie można łączyć – podkreślił Mariusz Sieraczkiewicz, specjalista ds. mediów.

– W przypadku marszałka Tomasza Grodzkiego mamy do czynienia z konkretnymi zarzutami stawianymi przez prokuraturę, w przypadku prezesa Daniela Obajtka mamy do czynienia z pomówieniami, domniemaniami, domysłami i radosną twórczością niektórych dziennikarzy – zwrócił uwagę.

Posłowie KO udali się dziś do Pcimia, którego Daniel Obajtek był wójtem. Parlamentarzyści sprawdzali medialne doniesienie „Gazety Wyborczej” o tym, że była agentka CBA, która kontrolowała oświadczenia majątkowe prezesa Daniela Obajtka, świadczyła usługi na rzecz urzędu gminy.

– Dojdziemy do wszystkich, które będą potwierdzały jakiekolwiek związki między Danielem Obajtkiem, a np. agentami CBA – mówił Marek Sowa, poseł KO.

Daniela Obajtka bronił Piotr Hajduk, obecny wójt Pcimia.

– Nie ferowałbym wyroków tak szybko jak pan poseł i na podstawie kilku umów, które zostały zawarte zgodnie z prawem, nie robiłbym happeningu politycznego, który ma na celu podgrzanie atmosfery i podkręcenie całej tej sprawy – powiedział.

W obronie Daniela Obajtka stanęli także mieszkańcy Pcimia.

Zawiadomienie do prokuratury ws. Daniela Obajtka złożyli posłowie Lewicy.

– Dlaczego Prokuratura Krajowa milczy i w ogóle wszystkie prokuratury milczą? Ostatnie doniesienia pokazują, że mogłoby być kilkanaście podejrzeń o popełnienie przestępstwa – mówiła Beata Maciejewska, poseł Lewicy.

Atmosferę wokół prezesa Orlenu cały czas podgrzewają liberalno-lewicowe media. „Gazeta Wyborcza” w kolejnym artykule atakującym Daniela Obajtka powołuje się na zarzuty, z których został on prawomocnie oczyszczony. Wyborcza pisze o oszustwach, łapówkach i powiązaniach ze  światem przestępczym.

„Kolejny raz „Gazeta Wyborcza” feruje własne wyroki. Konfabulacje gangstera mające na celu złagodzenie kary uznaje za bardziej wiarygodne niż ustalenia prokuratury i wyroki niezależnych sądów. Dość pomówień. Podejmuję kroki prawne” – napisał na Twitterze Daniel Obajtek.

Ani jeden z zarzutów, przytaczanych przez „Gazetę Wyborczą” nie został bowiem potwierdzony. Do sprawy odniosła się także Prokuratura Krajowa

„Poniedziałkowa publikacja «Gazety Wyborczej» pt. «O co oskarżono Daniela Obajtka» dotyczy zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca. (…) Ich opis znalazł się w akcie oskarżenia, który został przez sąd zwrócony na wniosek prokuratury z uwagi na ułomność materiału dowodowego” – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Rzecznik rządu, Piotr Müller nazywa nagonkę na prezes Orlenu zaplanowaną akcją.

– Mamy do czynienia z wyrokami sądów, które jednoznacznie wszystko rozstrzygają plus umorzeniami postępowania w drugim zakresie. W związku z tym, jeżeli ktoś pokazuje akt oskarżenia, który nie ma pokazanego dalszego ciągu historycznego, to jest po prostu jawna manipulacja, celowe działanie, aby zdeprecjonować działania prezesa Daniela Obajtka – zwrócił uwagę Piotr Müller.

Ma to ostatecznie doprowadzić do dymisji Daniela Obajtka z funkcji prezesa Orlenu.

TV Trwam News

drukuj