M. Woś: Wybory prezydenckie są ważne, chociaż Donald Tusk patrzy dalej i szerzej. On chce zdelegalizować Prawo i Sprawiedliwość oraz wszystkie inne prawicowe partie
Wybory prezydenckie są ważne, chociaż Donald Tusk patrzy dalej i szerzej. Spogląda na następne wybory parlamentarne, bo te wszystkie działania, prześladowania, nadużycia prawa, to jest działanie wymierzone w to, żeby zniszczyć prawicę w Polsce. On chce zdelegalizować Prawo i Sprawiedliwość oraz wszystkie inne prawicowe partie. Jego celem jest to, żeby był zamknięty kordon sanitarny i tylko ludzie Donalda Tuska i wokół niego mogli na wieki rządzić. To są zapędy autorytarne. Patrząc na wybory prezydenckie, Donald Tusk publicznie mówił, iż Rafał Trzaskowski będzie kandydatem, ale wszyscy wiemy, że jak on otwiera usta, to kłamie. Wydaje mi się, iż to jednak Donald Tusk będzie tym kandydatem, bo ma niespełnione ambicje i niewyrównane rachunki z 2015 roku, kiedy ta nienawiść w jego sercu się zalała – zauważył Michał Woś, poseł Suwerennej Polski, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.
W poniedziałek Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała posła Marcina Romanowskiego. Trafił on na izbę zatrzymań, ale wrócił na wolność w nocy z wtorku na środę.
Działania wymierzone w posła Suwerennej Polski okazały się wielką kompromitacją polskiej prokuratury, a w sprawie Marcina Romanowskiego reagowało Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy.
– To jest skrajna kompromitacja prokuratury, jakiej w wolnej Polsce jeszcze nie widzieliśmy. Myślę, że nie było większej kompromitacji, bo dotychczas Rada Europy, organizacja międzynarodowa, która stoi na straży praw człowieka, interweniowała w sprawie zatrzymanego posła wyłącznie w Rosji. Teraz Polska dołączyła do tego niechlubnego grona. Niestety to pokazuje, że neoprokuratura jest zupełnie nieprzygotowana. Niezależnie od działań związanych z immunitetem, którego nie sprawdzili, to znowu próbowali działać, jak to bodnarowcy mają w zwyczaju, a mianowicie od razu robić opinie prawne. Znowu chcieli powoływać się wyłącznie na opinie prawne. To jest bodnaryzacja prawa, to znaczy, że jeżeli się coś komuś nie podoba w tym, co jest jak byk napisane w ustawach, to bierze sobie jakiegoś prawnika, profesora prawa, który napisze opinie prawną, jaką Adam Bodnar będzie chciał i do przodu. Nie zwracają uwagę na to czy mają do czynienia z posłem, tylko zachowują się w skandaliczny sposób – mówił Michał Woś.
W mediach słyszy się o kolejnych zarzutach wobec posłów obecnej opozycji. Dodatkowo Adam Bodnar zapowiedział czystki w prokuraturze. Takim działaniem koalicja rządząca za wszelką cenę chce przykuć uwagę opinii publicznej.
– Donald Tusk już wrzucił twetta i oni chcą przekierować całą uwagę opinii publicznej na jeszcze ostrzejsze rozliczenia. Adam Bodnar na konferencji prasowej zapowiedział, że chce dokonać czystki w prokuraturze. On znajdzie winnych, ale nie wśród swoich neoprokuratorów, tylko będzie chciał dokonywać czystki tych, którzy są wierni rocie swojego ślubowania, którzy chcą zgodnie z ustawą o prokuraturze chronić w Polsce praworządność. Donald Tusk będzie jeszcze bardziej zaciekle i wściekle atakować tych ludzi, żeby jakoś odreagować ten blamaż, gigantyczną kompromitację – wskazał poseł Suwerennej Polski.
W czerwcu poseł Michał Woś został pozbawiony immunitetu.
Polityk odniósł się do tej sprawy i wskazał, że wszystkie działania, które wykonywał jako wiceszef resortu sprawiedliwości, były legalne i miały na celu zapobieganiu przestępczości.
– Organ, który kierował te wszystkie wnioski, jest nieuprawniony, bo pod tym nie podpisał się Prokurator Krajowy, Dariusz Barski, który legalnie pełni to stanowisko, ale uzurpator Dariusz Korneluk. Ciężko wymagać, żeby czynności podejmowane przez uzurpatora były skuteczne. Mnie próbowano wezwać na postawienie zarzutów. Dariusz Korneluk publicznie kłamał o tym, jakobym był zawiadomiony o terminie, że ja i mój obrońca znamy już termin. W tym czasie, kiedy on o tym mówił, nawet nie miałem ustanowionego obrońcy do tej sprawy. W końcu odebrałem awizo, otwieram w czwartek ten list polecony, patrzę, a tam wezwanie na miniony poniedziałek. Tak działa ta neoprokuratura. Nie dziwie się, że nie radzą sobie tylko z immunitetami międzynarodowymi, ale nawet z prostymi doręczeniami pism, które powinni znać. Ten blamaż już jest od samego początku. Usiłują mi postawić zarzut, mówią o jakiejś wielkiej szkodzie, dramatyzują, mówią, jakobym co najmniej defraudował pieniądze. Działałem w pełni legalnie, bo zgodnie z ustawą, która reguluje Fundusz Sprawiedliwości, miałem nie tylko prawo, ale obowiązek, by dofinansować zadania związane z wykrywaniem i zapobieganiem przestępczości – oznajmił gość programu „Polski punkt widzenia”.
Donald Tusk wmawia społeczeństwu, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości w Ministerstwie Sprawiedliwości działała zorganizowana grupa przestępcza. Takie działania to stygmatyzacja społeczeństwa, by obniżyć zaufanie Polaków względem Zjednoczonej Prawicy.
– Niestety, taki jest cel Donalda Tuska. On chce obrzydzić Zjednoczoną Prawicę. Czy to będzie skuteczne, to zobaczymy od zaangażowania nas wszystkich, od tego czy trafiamy dalej z prawdą, czy ją przekazujemy. Oczywiście pozywamy każdego, kto mówi, że jesteśmy złodziejami, ale to trochę potrwa, zanim ci ludzie będą za to przepraszać (…). Gdyby przyjąć te logikę, to okaże się, że każdy urząd w Polsce, firma prywatna i państwowa, szkoła, byłyby zorganizowaną grupą przestępczą. To jest postawione na głowie, ale Donald Tusk chce stygmatyzować, aby ta kalka przylgnęła, ażeby obniżyć zaufanie. Tutaj jest wielka rola wolnych mediów i nas wszystkich, żeby głosić prawdę – powiedział Michał Woś.
Wielkimi krokami zbliżają się wybory prezydenckie. Donald Tusk za wszelką cenę chce, aby jego rządy dorowadziły do zdelegalizowania Zjednoczonej Prawicy.
– Wybory prezydenckie są ważne, chociaż Donald Tusk patrzy dalej i szerzej. Spogląda na następne wybory parlamentarne, bo te wszystkie działania, prześladowania, nadużycia prawa, to jest działanie wymierzone w to, żeby zniszczyć prawicę w Polsce. On chce zdelegalizować Prawo i Sprawiedliwość oraz wszystkie inne prawicowe partie. Jego celem jest to, żeby był zamknięty kordon sanitarny i tylko ludzie Donalda Tuska i wokół niego mogli na wieki rządzić. To są zapędy autorytarne. Patrząc na wybory prezydenckie, Donald Tusk publicznie mówił, iż Rafał Trzaskowski będzie kandydatem, ale wszyscy wiemy, że jak on otwiera usta, to kłamie. Wydaje mi się, iż to jednak Donald Tusk będzie tym kandydatem, bo ma niespełnione ambicje i niewyrównane rachunki z 2015 roku, kiedy ta nienawiść w jego sercu się zalała – stwierdził polityk.
Przyszłoroczne wybory prezydenckie są niezwykle ważnym wydarzeniem z perspektywy milionów ludzi mieszkających w Polsce. Zjednoczona Prawica musi zrobić wszystko, by wygrać, od tego zależy m.in. los nienarodzonych dzieci, rodzin i małżeństw.
– Gdybyśmy kandydowali samodzielnie jako Suwerenna Polska, to kandydatem z naszej strony byłby Patryk Jaki. Natomiast tworzymy wspólny obóz Zjednoczonej Prawicy i jest już krótka lista bardzo dobrych, doświadczonych osób między 40. a 50. rokiem życia, którzy byliby świetnymi kandydatami. Teraz ta lista jest poddawana bardzo dokładnej analizie po to, żeby wygrać w przyszłym roku wybory prezydenckie. To nie jest tylko rozgrywka personalna. Tutaj chodzi o największe wartości, np. sprawa tzw. aborcji. Musi być w Pałacu Prezydenckim taki człowiek, który przy tym rządzie, większości parlamentarnej będzie miał prawo weta i będzie stał na straży prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, będzie stał na straży prawa rodziny, małżeństw, tego, że związek mężczyzny i kobiety możemy nazywać małżeństwem, a nie dwóch panów, którzy będą mogli adoptować dzieci – akcentował poseł Suwerennej Polski.
radiomaryja.pl



