fot. twitter.com/Straz_Graniczna

Polscy funkcjonariusze pod presją

Aby polski żołnierz mógł swobodnie bronić naszych granic, potrzebna była specjalna ustawa. Odpowiedzialność karna za użycie przez żołnierzy broni lub środków przymusu bezpośredniego z naruszeniem zasad dzisiaj  zniesiona, ale tylko w określonych warunkach.

Ustawa usprawniająca działania sił zbrojnych, policji oraz Straży Granicznej przewiduje możliwość użycia siły na terytorium kraju w czasie pokoju, np. przy polsko-białoruskiej granicy. Nowelizacja przewiduje także ochronę prawną dla żołnierzy i funkcjonariuszy w razie postępowania za użycie broni.

Dr Radosław Tyślewicz z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni sceptycznie ocenił zmianę prawa i wskazał, że to nie w przepisach tkwi problem.

– Jeżeli nie dojdzie do zmiany świadomości, poczucia odpowiedzialności i interpretacji na odpowiednim szczeblu przepisów, które są, czy nawet tych, które będą wprowadzone, to sytuacja w żaden sposób nie zmieni komfortu posługiwania się bronią przez żołnierza czy funkcjonariusza przy tego typu operacjach, jakie w tej chwili są realizowane na granicy z Białorusią – poinformował dr Radosław Tyślewicz.

Były oficer Centralnego Biura Śledczego Policji wskazał, że przepisy powinny jednoznacznie określać, kiedy służby mogą użyć broni.

– Jeżeli mamy skutecznie bronić, musimy mieć do tego narzędzia i to narzędzia bardzo radykalne, ale funkcjonariusze czy żołnierze muszą jednoznacznie wiedzieć, w jakiej sytuacjach mogą użyć, powinni nawet użyć tego rodzaju środków przymusu bezpośredniego – zaznaczył Jacek Wrona, były oficer CBŚP.

Wówczas przeciwna strona – agresywni nielegalni imigranci – będą wiedzieć, że fizyczny atak na żołnierza lub funkcjonariusza może spotkać się ze zdecydowaną odpowiedzią. Eksperci podkreślili, iż obrona granicy jest konieczna. Organizacje proimigranckie krytykują ustawę i próbują przekonywać, że nowe przepisy oznaczają bezkarność dla funkcjonariuszy.

– Będzie można wydać nawet rozkaz strzelać tak, żeby zabić. Będzie można również strzelać do kobiet w widocznej ciąży, do dzieci – powiedział  Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Aktualnie nie powinniśmy zastanawiać się nad tym, czy i jak możemy bronić własnych granic, ale przede wszystkim, dlaczego imigranci z Afryki i Bliskiego Wschodu próbują przedostać się z Białorusi do Polski w sposób nielegalny? Do Mińska lecą samolotami, korzystają z usług przemytników, a później z pomocy proimigranckich aktywistów.

– Rząd nie powinien dawać wodzić się tym ludziom za nos. To przecież o nich m.in. mówił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, apelując (tak trochę bezradnie), żeby aktywiści nie pomagali w łamaniu polskiego prawa – wskazał Stanisław Żaryn, doradca Prezydenta RP, były zastępca koordynatora służb specjalnych.

Od 13 czerwca wzdłuż polsko-białoruskiej granicy obowiązuje strefa buforowa. Od tego czasu liczba prób nielegalnego przejścia zmalała – poinformowała rzecznik podlaskiego oddziału Straży Granicznej, mjr Katarzyna Zdanowicz.

– Prób w trakcie działania strefy mieliśmy 1700, a dla porównania w okresie   trzech tygodni przed wprowadzeniem strefy mieliśmy ich 3900 – dodała mjr Katarzyna Zdanowicz.

Białoruskie i rosyjskie działania hybrydowe wymierzone przeciwko Polsce z wykorzystaniem nielegalnych imigrantów trwają od 2021 roku.

TV Trwam News

drukuj