M. Warchoł: To, co czynimy w tej chwili, jest zerwaniem z „grubą kreską”

Zerwanie z „grubą kreską” w przypadku sądów ma miejsce dopiero w tej chwili. Po raz pierwszy po 1989 roku robimy reset. […] To znamienne, że dopiero teraz ten obóz ma odwagę powiedzieć „dość” – powiedział Marcin Warchoł. Wiceminister sprawiedliwości w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam skomentował przyjęty przez rząd projekt ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

Reforma KRS wchodzi w życie po to, aby skończyć z sytuacją, w której środowisko sędziowskie decyduje samo o sobie – zaznaczył Marcin Warchoł.

– Ta ustawa ma sprawić, żeby sędziowie powrócili do państwa. To może wydać się nieco dziwne – jak to, sędziowie nie są elementem państwa? Niestety, w praktyce nie są. Sędziowie tylko teoretycznie orzekają w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej, tak jak tego wymaga konstytucja, natomiast de facto są odrębną korporacją, niezależną zupełnie od trzech władz. Sami siebie wybierają, sami siebie powołują, sami siebie oceniają i społeczeństwo nie ma żadnego wpływu na to, kto zostanie sędzią, w jaki sposób sędzia zostanie oceniony – wyjaśnił Marcin Warchoł.

Wiceminister sprawiedliwości przypomniał, że już 10 lat temu ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich alarmował, że obywatele nie mają możliwości dochodzenia swoich praw w starciu z sędziami.

– Śp. rzecznik Kochanowski w 2007 roku pisał do prezesa KRS, że obywatele zgłaszają się do niego mówiąc, że nie mają żadnych praw w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów, gdzie odnieśli konkretne krzywdy, szkody z powodu działań danego sędziego. Ten apel pozostał bez echa. Mamy w tej chwili 2017 rok, jest 10 lat po tamtym apelu i ze sprawą nic się nie dzieje. Dlatego też konieczna jest zmiana. Konieczna jest kontrola społeczna nad sądami, aby wreszcie sądy zostały powiązane z państwem – akcentował Marcin Warchoł.

Zmiany w ustawie o KRS spowodują, że społeczeństwo będzie miało pośredni wpływ na powoływanie sędziów Krajowej Rady Sądownictwa – wyjaśnił wiceszef resortu sprawiedliwości.

– Zaproponowane zmiany demokratyzują powoływanie sędziów. Członkowie Krajowej Rady Sądownictwa będą wybierani przez parlament, czyli przez przedstawicieli społeczeństwa, będą następnie mieli wpływ na powoływanie tych sędziów. To jest pewien kierunek działań – kontrola społeczna właśnie poprzez parlamentarzystów, poprzez osoby cieszące się poparciem społeczeństwa, którym społeczeństwo zaufało. Stąd też ci przedstawiciele, dysponujący tzw. mandatem demokratycznym, będą wybierać sędziów – tłumaczył gość „Polskiego punktu widzenia”.

Marcin Warchoł zwrócił uwagę, że praca KRS jest krytykowana również przez sędziów.

– Sama Krajowa Rada Sądownicza jest oceniana negatywnie przez samych sędziów jako organ, który nie cieszy się wystarczającym zaufaniem. Na dowód tego podam oficjalną skargę, która wpłynęła do KRS-u, gdzie zarzucano członkom KRS-u brak transparentności, brak bezstronności, brak obiektywizmu przy powoływaniu sędziów. Nie ma chyba poważniejszego zarzutu, jeżeli to sami sędziowie zarzucają kolegom po fachu to, że są nieobiektywni, nietransparentni i nie są bezstronni przy powoływaniu sędziów – stwierdził Marcin Warchoł.

Wiceminister sprawiedliwości podkreślił, że pierwszych członków Krajowej Rady Sądownictwa wybierali sędziowie reżimu komunistycznego.

– Pierwszych członków do KRS wybierali sędziowie PRL-u. Sędziowie, którzy byli powoływani przez Radę Państwa PRL, a następnie ta Krajowa Rada Sądownictwa z mandatem Rady Państwa PRL, prezydenta Jaruzelskiego, następnie powoływała kolejnych sędziów i tak w kółko to się odbywało – powiedział wiceszef resortu sprawiedliwości.

Całość „Polskiego punktu widzenia” z udziałem wiceministra Marcina Warchoła dostępna jest [tutaj]

RIRM

drukuj