fot. PAP/EPA

M. Salvini: najlepszym rozwiązaniem kryzysu rządowego są wybory

Lider włoskiej Ligi, dotychczasowy wicepremier i szef MSW Matteo Salvini oświadczył po rozmowie z prezydentem Sergio Mattarellą w czwartek, że najlepszym rozwiązaniem obecnego kryzysu rządowego po rozpadzie koalicji jego partii z Ruchem 5 Gwiazd są wybory.

Delegacja Ligi z Matteo Salvinim na czele spotkała się z prezydentem w ramach prowadzonych przez niego konsultacji w sprawie rozwiązania kryzysu rządowego.

Przywódca ugrupowania powiedział po tej rozmowie: „Włochy nie mogą sobie pozwolić na to, by tracić czas, nie mogą mieć rządu, który się kłóci”.

Relacjonując spotkanie z Sergio Mattarellą, Matteo Salvini stwierdził: „Powtórzyliśmy, że zbyt wiele słów sprzeciwu doprowadziło do zakończenia pracy rządu”.

Jego zdaniem gabinet Giuseppe Contego „stał w miejscu”, „nie szedł naprzód, a reformy nie były realizowane”.

„Byłem świadom tego, że rząd stoi, ale jeśli jest wola, by kraj ruszył z miejsca, jesteśmy gotowi bez uprzedzeń, bez spoglądania wstecz” – zadeklarował.

„Dzisiaj najlepszym rozwiązaniem nie mogą być żadne pałacowe gierki, rządy przeciwko komuś, ale wybory” – dodał Matteo Salvini.

Wyraził opinię, że podejmowane są próby powołania rządu „przeciwko Salviniemu”. Tak ocenił rozważane plany stworzenia rządu przez Ruch Pięciu Gwiazd z centrolewicową Partią Demokratyczną. „Potrzebny – zaznaczył – jest rząd, który będzie pracował, budował i szedł naprzód”.

Matteo Salvini dodał, że „są tacy, którzy chcą anulować dekrety w sprawie bezpieczeństwa, chcą otworzyć porty” dla statków z migrantami. Podkreślił, że nie zgodzi się na to.

Szef MSW pozytywnie ocenił pracę partnera koalicyjnego, lidera Ruchu 5 Gwiazd, wicepremiera Luigiego Di Maio.

„Uważam, że dobrze pracował w interesie kraju” – powiedział Matteo Salvini.

Konsultacje w sprawie rozwiązania kryzysu zakończy w czwartek spotkanie prezydenta z delegacją Ruchu Pięciu Gwiazd z Luigim Di Maio na czele. Następnie oczekiwane jest oświadczenie na temat ich przebiegu i konkluzji Sergio Mattarelli.

PAP/RIRM

drukuj