M. Rynkowski: Możliwa jest dziś uczciwa walka w sporcie bez dopingu

Dyrektor Biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie Michał Rynkowski w wywiadzie udzielonym portalowi Radia Maryja podkreślił, że w dzisiejszym sporcie jest możliwa uczciwa rywalizacja bez stosowania substancji zabronionych. Odniósł się również do afery dopingowej z udziałem braci Zielińskich.


Jak obecnie wygląda sprawa dopingu u braci Zielińskich? Czy możemy być na 100 proc. przekonani o ich winie?

W tej chwili czekamy na wynik analizy próbki B Adriana Zielińskiego. Jeżeli chodzi o Tomasza Zielińskiego, to sprawa – mam na myśli kwestię analiz – jest już zamknięta, dlatego że zrzekł się on analizy próbki B – tej, która była pobierana w Polsce. Ta próbka, która została pobrana podczas igrzysk olimpijskich, dała wynik jednoznacznie pozytywny, zarówno próbki A, jak i B. Tak naprawdę na tym poziomie analitycznym nie można więcej zrobić. Teraz należy oczekiwać, że zostanie wszczęte postępowanie dyscyplinarne przez Międzynarodową Federację Podnoszenia Ciężarów. To oni będą decydowali o ewentualnej winie czy braku winy zawodnika, chociaż – biorąc pod uwagę okoliczności i to, że został uzyskany wynik pozytywny – najprawdopodobniejszym scenariuszem jest ukaranie zawodnika karą zawieszenia. Jeżeli zaś chodzi o Adriana Zielińskiego, to czekamy na analizę próbki B. Jeżeli analiza próbki B potwierdzi wynik próbki A, wtedy sprawa zostanie przekazana do Panelu Dyscyplinarnego przy Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, który rozpozna już dokładnie wszelkie okoliczności. Zawodnik będzie miał prawo do tego, żeby przedstawić swoje wyjaśnienia.

Jakie konsekwencje zdrowotne może ponieść zawodnik, który stosuje doping?

To wszystko zależy od substancji, które stosuje. Jeżeli natomiast chodzi o nandrolon, czyli o steroid anaboliczny, androgenny, te konsekwencje są najpoważniejsze. Stosowanie nandrolonu, czy w ogóle stosowanie steroidów anabolicznych, androgennych, bezpośrednio wpływa negatywnie na układ krążenia, funkcjonowanie wątroby i całego układu hormonalnego. Przy długotrwałym stosowaniu może także prowadzić do chorób psychicznych czy impotencji i problemów z wytwarzaniem nasienia u mężczyzn. Konsekwencje są bardzo poważne. Jeżeli chodzi o inne substancje, to wszystko zależy od konkretnej substancji. Mogą to być np. psychozy, ataki serca, udary, a więc konsekwencje mogą być bardzo różne.

Czy w dzisiejszym sporcie możliwa jest uczciwa rywalizacja bez dopingu?

Myślę, że jest. Nie możemy demonizować aktualnej sytuacji w sporcie i postrzegać sportu przez pryzmat dyscyplin siłowych, czyli takich jak podnoszenie ciężarów, trójbój siłowy czy niektóre konkurencje lekkoatletyczne jak sprint, bo to również można zaliczyć do dyscyplin o charakterze siłowym, a przypadków dopingu w tej dyscyplinie było sporo. Byłoby to nieuczciwe, gdyby patrząc tylko na podstawie wyżej wymienionych konkurencji, miałoby się wrzucać do worka inne dyscypliny. Nie mniej jednak zagrożenie stosowania dopingu istnieje. Nigdy nie możemy być pewni, że jakiś sportowiec nie będzie chciał oszukać. Żeby zapobiec temu, żeby ktokolwiek oszukiwał, funkcjonuje system antydopingowy. To jest tak, jak w każdej dziedzinie życia – zawsze znajdzie się czarna owca, która w jakiś sposób będzie chciała oszukać resztę, znaleźć swoją drogę na skróty, żeby za wszelką cenę osiągnąć rezultat.

Poza sportami siłowymi, na które należy zwracać jeszcze uwagę?

Głównie wytrzymałościowe i sporty indywidualne. Jeżeli chodzi o gry zespołowe, to rzadko zdarzają się przypadki stosowania substancji zabronionych. Jedynym polskim wyjątkiem jest rugby, gdzie co roku notujemy sporo przypadków stosowania dopingu, ale to jest głównie związane z tym, że zawodnicy rugby często trenują na siłowniach, często mają też styczność z zawodnikami uprawiającymi podnoszenie ciężarów, trójbój siłowy czy amatorami, którzy stosują substancje dopingujące. Siłą rzeczy to w jakiś sposób wpływa na nich i sami podejmują decyzję, żeby iść drogą dopingu. Do tych dyscyplin należy dodać też biegi narciarskie, łyżwiarstwo szybkie, biegi na średnie i długie dystanse czy też biathlon i kolarstwo. Zawodnicy, którzy biorą udział w tych dyscyplinach, są szczególnie narażeni na stosowanie substancji zabronionych. W zależności od tego, jaką dyscyplinę się uprawia, taki doping zawodnik będzie stosował. Stosowanie steroidów anabolicznych, androgennych w snookerze czy bilardzie nie ma większego sensu, ale stosowanie już substancji, które sprawiają, że organizm reaguje o wiele spokojniej, zawodnik jest bardziej opanowany, może precyzyjniej wykonywać swoje ruchy, to niewątpliwie ma bardzo duże znaczenie w tej konkretnej dyscyplinie. Może mieć to również znaczenie np. w golfie. Wszystko więc zależy od konkurencji. Tam, gdzie pojawiają się wielkie pieniądze, na pewno pokusa sięgania po substancje zabronione czy metody zabronione, jest o wiele wyższa. Generalnie uważam, że poza rugby gry zespołowe w Polsce są wolne od dopingu. Myślę tu przede wszystkim o siatkówce, która jest bardzo popularna w Polsce. Jest to jednak bardziej dyscyplina techniczna. Ale można w niej stosować np. doping regeneracyjny. Nie więc dla celu zdobywania rewelacyjnych wyników, ale po to, żeby zawodnik szybciej doszedł do siebie po meczu. Cała gama scenariuszy może wchodzić w grę. My też oczywiście – jako agencja dopingowa – planując badania na każdy rok, szacujemy ryzyko występowania dopingu w danej dyscyplinie sportowej.

Jakie działanie podejmuje WADA w walce z dopingiem? Są one skuteczne?

Przede wszystkim WADA jest takim strażnikiem globalnego systemu antydopingowego. Sama WADA bardzo rzadko przeprowadza kontrole antydopingowe. Raczej nadzoruje cały system. Przykładem takiego nadzoru jest sytuacja w Rosji, gdzie ze względu na bardzo poważne nieprawidłowości, które tam zachodziły, zostało zamknięte laboratorium akredytowane przez WADA w Moskwie, ale także zawieszona została rosyjska agencja antydopingowa. Teraz rosyjscy sportowcy nie pojadą na igrzyska paraolimpijskie do Rio. Ale to już bardziej decyzja Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego. Oczywiście jest dużo do poprawienia. Globalny system antydopingowy wciąż stoi przed ogromnymi wyzwaniami. Są one przede wszystkim związane z tym, że nie wszędzie kontrola antydopingowa się odbywa. Nie we wszystkich krajach na świecie ta kontrola funkcjonuje. Czasami też funkcjonuje, ale nie w taki sposób, w jaki byśmy sobie tego życzyli. Kraje afrykańskie, niektóre kraje Ameryki Południowej, niektóre kraje azjatyckie nie spełniają standardów, które powinny spełniać wszystkie państwa uczestniczące w rywalizacji sportowej. Będzie to na pewno ogromne wyzwanie przed Światową Agencją Antydopingową, aby dojść do tego, żeby w tych krajach powstały w tej chwili przynajmniej zalążki systemów antydopingowych, ale to jest bardzo długa droga.

Kto prowadzi w wyścigu: WADA vs. zawodnicy?

Biorąc pod uwagę skalę ostatnich wykrytych przypadków stosowania dopingu, trudno powiedzieć, czy WADA zwycięża. Trudno jest określić rzeczywistą skalę stosowania dopingu. Gdybyśmy wiedzieli, jaka jest skala dopingu, ilu zawodników stosuje doping w rzeczywistości, to wtedy moglibyśmy powiedzieć, czy WADA tę walkę wygrywa czy też nie. Teraz możemy jedynie spekulować. Wydaję mi się, że jest bliżej dogonienia zawodników dzisiaj, niż było to jeszcze 10 czy 15 lat temu. Intensywność i częstotliwość, z którą się dowiadujemy o kolejnych przypadkach stosowania substancji zabronionych, jak i narzędzie w postaci możliwości przechowywania próbek przez 10 lat i wykonywania na nich reanaliz – ten akurat mechanizm, czyli ta możliwość przechowywania próbek, ma na celu przede wszystkim odstraszenie zawodników do tego, aby stosowali doping. Wydaje się, że po bardzo dużej liczbie przypadków stosowania dopingu z IO w Londynie czy Pekinie, myślę że zawodnicy teraz dojdą wreszcie do wniosku, że system antydopingowy działa. Może czasami z opóźnieniem, ale jednak wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw. Najdobitniejszym przykładem tego, że oszustwo ma krótkie nogi, chociaż w tym wypadku aż takie krótkie to one nie były, jest stosowanie dopingu przez Lance’a Armstronga. Trzeba podkreślić, że nigdy żadna próbka, która została od niego pobrana, nie dała wyniku jednoznacznie pozytywnego. Nigdy więc jednoznacznie nie stwierdzono u niego stosowania substancji zabronionych. Mimo to został on skazany na podstawie dowodów pośrednich.

Na jakiej podstawie można zdyskwalifikować zawodnika biorąc pod uwagę jego paszport biologiczny?

Jeżeli są anomalie w paszporcie. Jest to oczywiście dość złożony proces. To nie jest tak, że jeżeli my dowiadujemy się o jakiejś anomalii, to już stanowi jednoznaczną podstawę do tego, aby zawodnika dyskwalifikować. Zbiera się specjalny zespół ekspertów polskich i zagranicznych, którzy oceniają dany przypadek, zbierają informacje na temat tego, czy zawodnik na przykład w danym czasie nie trenował na wysokości czy nie przyjmował jakichś leków, czy nie miał ubytku krwi. Wiele czynników może wpływać na zagrożenie profilu, więc bardzo istotnym jest to, żeby dokonać dogłębnej weryfikacji, czy nie nastąpiła przypadkiem jakaś okoliczność, którą wymieniłem. Jeżeli nie wystąpiła i wszystko wskazuje na to, że zaburzenie profilu może być skutkiem stosowania zabronionej substancji, to wtedy zazwyczaj orzeka się karę dyskwalifikacji. Nie mniej jednak jest to proces dość złożony. Do tej pory nigdy nie mieliśmy tego rodzaju przypadku. Ale nie mogliśmy nawet mieć, dlatego że od maja tego roku zaczęliśmy realizować w pełni program paszportu biologicznego, ale to z tego względu, że dopiero tak naprawdę od maja – w sumie już od listopada, ale musieliśmy się przygotować – mogliśmy użytkować w pełni system Adams, czyli system światowej agencji antydopingowej, za pomocą którego można budować profile hematologiczne zawodników. Problem polega na tym, że aby stosować ten system, trzeba mieć najpierw zgodę od Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Te dane, które są wprowadzane, są przecież wysyłane do Światowej Agencji Antydopingowej z siedzibą w Kanadzie. Zdarzają się pewne przeszkody – głównie prawne – żeby walka z dopingiem była skuteczna. Wydaje się, że dzisiaj – jeżeli chodzi o polski system antydopingowy – takich przeszkód nie ma. W pełni możemy realizować nasze zobowiązania w stosunku do Światowej Agencji Antydopingowej.

Dziękuję za rozmowę.

Z Michałem Rynkowskim, dyrektorem Biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, rozmawiał Mateusz Antczak.

Sport.RIRM

drukuj