fot. PAP/Radek Pietruszka

M. Dworczyk: PiS skupia się na merytorycznej pracy; PO – na kampanii negatywnej

PiS skupia się na merytorycznej pracy i przedstawianiu Polakom programu wyborczego, podczas gdy PO zajmuje się kampanią negatywną i wieszaniem billboardów, które próbują oczernić PiS – powiedział w piątek szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

W czwartek wieczorem w telewizji TVN i TVP Info ukazało się oświadczenie premiera Mateusza Morawieckiego po decyzji sądu w trybie wyborczym. Sąd apelacyjny postanowił w środę, że premier ma sprostować swoją wypowiedź nt. braku inwestycji infrastrukturalnych za rządów PO i PSL. Sąd rozpatrywał odwołanie, które politycy PO złożyli od poniedziałkowego postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie. SO jako pierwsza instancja, oddalił złożony przez Komitet Wyborczy Koalicji Obywatelskiej wniosek w trybie wyborczym, dotyczący nakazania takiego sprostowania.

Michał Dworczyk powiedział w radiowej Jedynce, że postanowienie Sądu Apelacyjnego, to „tylko częściowe przychylenie się do pozwu PO”.

„Zasadnicze żądanie PO zostało przez sąd odrzucone, bo najistotniejszym żądaniem był zakaz posługiwania się sformułowaniem, że PO nie budowała dróg i mostów. To zostało odrzucone. Sąd skupił się na jednej kwestii, że premier mówiąc o rządzie PO i porównując do działań obecnego rządu, użył czasu teraźniejszego (…), a premier powinien użyć czasu przyszłego” – wskazywał minister.

„My z tą logiką uzasadnienia nie zgadzamy się, ponieważ premier, wypowiadając te słowa doskonale wiedział, że od 1 sierpnia na realizację tego programu (Funduszu Dróg Samorządowych) środki są w budżecie zarezerwowane, że program jest uruchamiany, że Rada Ministrów przyjęła już ustawę pozwalającą na finansowanie dróg lokalnych, stąd w naszym przekonaniu uzasadnione jest używanie czasu teraźniejszego” – mówił Michał Dworczyk.

Dodał, że dwa poprzednie postanowienia sądów były pozytywne dla szefa rządu.

Michał Dworczyk podkreślił jednocześnie, że premier szanuje postanowienie sądu i dlatego zostało wydane oświadczenie.

Szef kancelarii premiera komentował też środową wypowiedź lidera PO Grzegorza Schetyny w portalu Onet.pl nt. oddalonego wówczas przez Sąd Okręgowy wniosku w trybie wyborczym przeciwko premierowi Mateuszowi Morawieckiemu.

„Pierwszy sędzia mówi, że premier nie zajmuje się kampanią wyborczą. A drugi, że jego słowa to chwyt retoryczny (…). Zapamiętamy i zapiszemy te nazwiska (…). Opinia publiczna musi zapamiętać te nazwiska i muszą ją zapamiętać ci, co będą tworzyć Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego i będą wyciągać wnioski z takich zachowań” – oświadczył Grzegorz Schetyna.

Zdaniem Michała Dworczyka, wypowiedź Grzegorza Schetyny można traktować jako groźbę.

„To znowu pokazuje charakterystyczny rys mentalności, jeżeli coś nie idzie po naszej myśli, to możemy przeciwnika politycznego atakować w każdy możliwy sposób, a przeciwnikiem politycznym jest każdy, kto myśli inaczej, niż ja. To podwójne standardy” – ocenił.

Szef kancelarii premiera oświadczył, że różnica między PO a PiS jest taka, że „podczas gdy PO skupia się na kampanii negatywnej i wieszaniu billboardów, które próbują oczernić PiS”, na spotkaniach pana Schetyny z kanclerz (Niemiec, Angelą) Merkel”, PiS skupia się w tej chwili na merytorycznej pracy i przedstawianiu Polakom programu wyborczego.

Michał Dworczyk odniósł się także do informacji piątkowej „Gazety Polskiej Codziennie”, według której przewodniczący składu Sądu Apelacyjnego w Warszawie, orzekającego ws. wypowiedzi premiera Morawieckiego, to były zastępca dyrektora departamentu Ministerstwa Sprawiedliwości, z czasów, gdy resortem rządził Zbigniew Ćwiąkalski, minister w rządzie Donalda Tuska.

W jego ocenie, informacja ta może nadawać tej sprawie jakiś kontekst.

„Czy nadaje? Tego nie wiem. Nie chciałbym tak spekulować, bo zakładam, że wyroki sądów i sędziowie, kierują się absolutnie bezstronnymi przesłankami i chciałbym, żeby tak było” – mówił Michał Dworczyk.

„W tej sprawie rzeczywiście jest kilka znaków zapytania, bo jednak trzy wyroki, każdy inny. Dla zwykłego śmiertelnika, dla mnie również, można przyznać, jest to niezrozumiałe” – dodał.

Wniosek PO dotyczył wypowiedzi szefa rządu, która padła 15 września podczas spotkania z mieszkańcami Świebodzina (woj. lubuskie). Morawiecki zarzucił wówczas koalicji PO-PSL, że wbrew deklaracjom liderów tych partii, w czasie jej rządów, nie budowano dróg i mostów.

„Pamiętacie jak nasi poprzednicy mówili: budujmy nie politykę, tylko drogi i mosty? Pamiętacie coś takiego? Nie było ani dróg, ani mostów” – mówił wówczas premier.

„Żeby nie być gołosłownym powiem tak: nasi poprzednicy, których nasi przyjaciele z kartkami, chcieliby z powrotem zaprosić do władz (…) przez 8 lat wydali 5 mld na drogi lokalne. To tyle ile my wydajemy w ciągu jednego do półtorej roku” – dodał premier.

Sędzia SA Paulina Asłanowicz uzasadniała, że sąd uznał, że kluczowa w tej sprawie jest kwestia tego, czy stwierdzenia, jakie padły z ust premiera, miały charakter oceny, czy też była to informacja poddająca się weryfikacji w kategoriach prawdy i fałszu.

„Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że pierwsza część tej wypowiedzi – dotycząca tego, że nie było dróg i mostów – ma charakter retoryczny, takiej hiperboli, (ale) należy ją czytać w połączeniu z drugą częścią tej wypowiedzi, w której zawarte zostało stwierdzenie, że <<przez osiem lat wydali 5 mld zł na drogi lokalne, tj. tyle, ile my wydajemy w ciągu jednego roku, do półtora roku>>” – mówiła.

„W ocenie sądu apelacyjnego należało zgodzić się ze skarżącymi, że ta druga część wypowiedzi, poddaje się tej weryfikacji i sąd apelacyjny badał jej prawdziwość. Sąd doszedł do przekonania, że w świetle dokumentów, złożonych do akt sprawy, ta wypowiedź jest nieprawdziwa, stąd zastosował środek przewidziany w art. 111 Kodeksu wyborczego” – oświadczyła Paulina Asłanowicz.

Oświadczenie premiera po decyzji sądu ukazało się w czwartek wieczorem przed „Faktami” TVN i „Wiadomościami” TVP Info.

„Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie w dniu 15 września 2018 r. podczas wiecu wyborczego komitetu wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Świebodzinie, że w ciągu jednego do półtora roku wydawana jest przez nas większa suma na drogi lokalne, niż za czasów koalicji PO i PSL w ciągu ośmiu lat. Mateusz Morawiecki, premier rządu Rzeczpospolitej Polskiej” – głosi oświadczenie szefa rządu, które zostało odczytane przez lektorkę.

PAP/RIRM

drukuj