Łódź. Pamięć o polskich dzieciach – ofiarach niemieckich zbrodni
Na budynku Kuratorium Oświaty w Łodzi odsłonięto w poniedziałek tablicę upamiętniającą polskie dzieci – ofiary niemieckich zbrodni. „W tym piekielnym miejscu spędziłem rok czasu. Bez rodziców, bez dorosłych, bez osób, które mówiły po polsku” – powiedział Jerzy Jeżewicz, jeden z nielicznych żyjących do dziś więźniów niemieckiego obozu dla dzieci przy ul. Przemysłowej w Łodzi.
Jerzy Jeżewicz, gdy trafił do niemieckiego obozu dla polskich dzieci w Łodzi przy ulicy Przemysłowej, miał niecałe trzy lata. Okrutne doświadczenia pozostały w jego pamięci na zawsze.
– Tu spędziłem w Łodzi, w tym piekielnym miejscu, rok czasu. Bez rodziców, bez dorosłych, bez osób, które mówiły po polsku. Tu nam odebrano imiona, tu nam przydzielono numery i potem po roku czasu wywieziono nas do Potulic, tam spędziliśmy ostatnie osiem miesięcy wojny – zaznaczył ocalały więzień.
Niemieccy okupanci więzili dzieci w wieku od 2 lat do 16. roku życia. Z relacji więźniów wynika jednak, że przetrzymywali nawet kilkumiesięczne niemowlęta. Dzieciom zadano dwa ciosy. Najpierw utraciły swoich rodziców, a później trafiły do obozu przy ulicy Przemysłowej.
– Tylko i wyłącznie z tego powodu, że straciły rodziców (…). Tylko z tego powodu, że były polskimi dziećmi trafiły do tego okrutnego miejsca – mówił Tomasz Rzymkowski, wiceminister edukacji i nauki.
Do okrutnego miejsca, w którym życie straciło setki więźniów. „Pozostali zostali wysłani w głąb III Rzeszy na germanizację” – napisał w liście wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego, prof. Piotr Gliński.
„Każda rozbita czy przesiedlona rodzina, każdy odebrany dom miały w swym centrum małe, bijące trwożnie, serce, na którym niezrozumiała brutalność najeźdźcy odcisnęła szczególnie głębokie piętno” – akcentował wicepremier.
Musimy pamiętać o wydarzeniach z tamtych lat. Zabiega o to Muzeum Dzieci Polskich – Ofiar Totalitaryzmu w Łodzi. Wyrazem pamięci jest odsłonięta dziś tablica na budynku kuratorium oświaty w Łodzi.
– Robimy wszystko, by trwała pamięć o polskich dzieciach. O dzieciach, które zostały zamordowane, jak i te, które przeżyły to piekło i do końca swoich dni borykają się z piętnem strasznego miejsca, jakim był obóz niemiecki przy ulicy Przemysłowej – wskazał Ireneusz Maj, dyrektor Muzeum Dzieci Polskich w Łodzi.
TV Trwam News



