Łatwiej dziś kupić alkohol niż artykuły spożywcze

W Polsce alkohol, zwłaszcza w nocy, jest łatwiej kupić niż podstawowe artykuły spożywcze pisze dziennik „Rzeczpospolita”.

W kraju jest 250 tysięcy punktów sprzedaży napojów alkoholowych, wiele czynnych całą dobę. Według WHO na jeden sklep monopolowy powinno średnio przypadać około 1,5 tys. mieszkańców – w Polsce jest to 265 osób.

Gazeta napisała, że Polska jest jednym z nielicznych krajów w Europie, w których spożycie alkoholu rośnie: 18 proc. społeczeństwa wypija ponad 70 proc. sprzedawanego alkoholu.

Samorządy w wielu miastach wprowadzają limity i ograniczają liczbę punktów sprzedaży napojów wysokoprocentowych. Zwiększa się także odległość takich sklepów od tzw. obiektów chronionych.

To dobre działania, jednak wciąż niewystarczające – powiedział ks. bp Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości.

– Browary każdego roku na reklamę alkoholu wydają około 400 mln zł. Jeszcze do tego udają, podpierając się rzekomymi ekspertyzami światowych naukowców, że reklama nie wpływa na spożycie alkoholu, co jest ogromną nieprawdą. Przeciętny Polak w latach 90-tych pił ok. 30 litrów piwa. Dziś „dzięki” reklamie ok. 100 litrów piwa. (…) Trzy bezkosztowe sposoby ograniczenia piwa są następujące: likwidacja reklamy alkoholu, ograniczenie fizycznej i ekonomicznej dostępności alkoholu, ograniczenie ekonomiczne piwa, które jest tak tanie – zaznacza ks. bp Tadeusz Bronakowski.

Trwa sierpień, miesiąc abstynencji. W tym roku Kościół zwraca szczególną uwagę na destrukcyjny wpływ alkoholu na dzieci i całe rodziny. Apeluje również o zachowanie i promowanie – także w mediach – postawy trzeźwości.

RIRM

drukuj