fot. PAP/Waldemar Deska

Ks. abp M. Jędraszewski na Jasnej Górze: Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem i przyjmuje mentalność tego świata, obojętniejąc na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość

Kochać Boga całym sercem i duszą, to także znaczy kochać siebie, stworzonego na Boży obraz i podobieństwo. Kochać siebie jako mężczyznę i kobietę w całej swej osobowej godności, w której ogromną rolę odgrywa nasza płciowość, a której nie można dowolnie zmieniać ani ośmieszać – wskazał metropolita krakowski ks. abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. na Jasnej Górze. Eucharystia, sprawowana przy ołtarzu polowym, była zwieńczeniem sześciodniowej wędrówki do stóp Matki Bożej Częstochowskiej w ramach 40. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej.

W homilii, ksiądz arcybiskup przypomniał, że pielgrzymka wyruszyła z Wawelu na Jasną Górę w Święto Przemienienia Pańskiego.

Wasza rozpoczynająca się wtedy droga była wstępowaniem razem z Jezusem i apostołami na Górę Tabor po to, by móc jeszcze bardziej poznać Chrystusa i głębiej zrozumieć Boga Ojca, który mówił: „To jest mój Syn umiłowany. Jego słuchajcie”. Dzisiaj, kiedy kończy się pielgrzymka, stawiacie sobie pytania, w jakim stopniu doznaliście łaski wewnętrznego przemienienia, i na ile Ewangelia stała się waszym sposobem myślenia? – pytał i w odpowiedzi zacytował słowa Jezusa skierowane do apostołów: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. Zaznaczył, że komentarzem do tego wydarzenia jest nocna rozmowa z Nikodemem: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego (…). Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego”.

– Trzeba dać się prowadzić Duchowi Świętemu, by stać się nowym człowiekiem. Przemienić się, aby żyć na sposób dzieci: niewinnych, ufnych, pełnych radości – wyjaśnił metropolita krakowski i dodał, że pierwszym warunkiem Bożego dziecięctwa jest świadomość bycia kochanym przez Chrystusa i Matkę Najświętszą. Kolejnym jest pełna miłości postawa człowieka.

Ta miłość musi mieć bardzo określony kształt: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym sercem, całą duszą, ze wszystkich swoich sił”. Będziesz stawiał Pana Boga ponad wszystkie wartości! (…) Miłość do Boga przejawia się także w czci i szacunku okazywanym szczególnym znakom Jego obecności i miłości do nas – zaznaczył ksiądz arcybiskup.

Metropolita krakowski zacytował słowa św. Jana Pawła II z Zakopanego, który apelował, aby nie wstydzić się krzyża i walczyć o jego miejsce w domu i w przestrzeni publicznej.

 – To papieskie orędzie odnosimy do Chrystusa Zbawiciela dźwigającego krzyż w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu. Musimy Go bronić, musi być dla nas świętością i musi nas boleć, że jest tak poniewierany! Poniewierana jest miłość Boga do człowieka (…). Nie zatracajmy w sobie podstawowej ludzkiej wrażliwości! – apelował.

– Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem i przyjmuje mentalność tego świata, obojętniejąc na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość (…). Musi nas boleć to, co złe, a radować to, że rodzi się w nas pierwotna wrażliwość dziecka, które kocha, odpowiadając miłością na miłość samego Boga – mówił metropolita krakowski.

Kochać Boga całym sercem i duszą, to także znaczy kochać siebie, stworzonego na Boży obraz i podobieństwo. Kochać siebie jako mężczyznę i kobietę w całej swej osobowej godności, w której ogromną rolę odgrywa nasza płciowość, a której nie można dowolnie zmieniać ani ośmieszać (…). Wszystko to przekłada się na miłość do dzieci, będących owocem miłości ich rodziców. Kochać dzieci w sposób piękny i odpowiedzialny, aby ochronić ich przed ideologiami, które chcą pozbawić je niewinności – kontynuował arcybiskup i zwrócił uwagę na jeszcze inny wymiar miłości, na patriotyzm.

– Wracają wspomnienia sprzed 100 lat. Do wojska zaciągnęli się wtedy młodzi chłopcy, którzy czuli, że Polska jest Ojczyzną, za którą trzeba złożyć najwyższą ofiarę. Cud, który dokonał się dzięki Bożej interwencji, za przyczyną Matki Najświętszej, to cud, za którym stała ofiarna miłość prostych ludzi, którzy uważali, że dla Matki Ojczyzny trzeba dać wszystko. Tak było 100 lat temu, tak było w 1939 roku, tak było podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku, tak było przez dziesięciolecia zmagań o prawdę historyczną w trudnych czasach PRL-u, tak jest niekiedy i dziś. Okazuje się jednak, że w trudnych chwilach Polska jest najważniejsza i jesteśmy gotowi zrobić wiele, by ocalić jej tożsamość przez pamięć – powiedział ksiądz arcybiskup.

Jest jeszcze jedna miłość, która sprawia, że możemy być dziećmi Bożymi. To miłość Kościoła, o którym tradycyjnie mówimy „nasza Matka”. Jest niekiedy wiele bolesnych i trudnych momentów w życiu Kościoła, ale wiemy, że o matce nie możemy nigdy źle mówić, ale kochać – i na miarę naszych sił – wspomagać. Kościół jest święty i niezniszczalny mocą Jezusa Chrystusa. Kochając Kościół, musimy być gotowi na niejedną ofiarę. Z tego wynika kult świętych męczenników, którzy wierzyli, że dzięki odważnemu świadectwu, będą mieć udział w zwycięstwie Chrystusa zmartwychwstałego – zaznaczył metropolita krakowski i zauważył, że na każdym wierzącym ciąży odpowiedzialność za nowe powołania kapłańskie.

Ks. abp Marek Jędraszewski zakończył homilię modlitwą do Maryi: „Boże, Ty w swej dobroci sprawiłeś, że Najświętsza Maryja Panna, wspaniały owoc Odkupienia, jaśnieje jako przeczysty obraz Kościoła; użycz łaski swojemu ludowi pielgrzymującemu na ziemi, aby wpatrzony w Maryję, szedł wiernie za Chrystusem, aż dojdzie do pełni chwały, jaką z radością ogląda w Najświętszej Dziewicy. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”.

40. Piesza Pielgrzymka Krakowska wyruszyła z Wawelu na Jasną Górę 6 sierpnia pod hasłem „Wielka tajemnica wiary”.

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej/radiomaryja.pl

drukuj