PAP/EPA

Krwawa niedziela w Birmie

Niedziela była jednym z najkrwawszych dni w Birmie od początku lutego. Służby bezpieczeństwa zastrzeliły 38 uczestników niedzielnych protestów przeciwko przewrotowi wojskowemu.

Junta wojskowa przejęła władzę w Birmie 1 lutego, twierdząc, że listopadowe wybory parlamentarne były sfałszowane. Władza została odebrana partii Narodowa Liga na rzecz Demokracji, której liderką jest noblistka Aung San Suu Kyi, więziona teraz przez juntę wraz innymi członkami partii.

Przywódczyni miała być dziś sądzona. Wojskowe władze postawiły Suu Kyi szereg zarzutów kryminalnych m.in. nielegalne posiadanie krótkofalówek i złamanie restrykcji przeciwepidemicznych. Grozi jej wieloletnie więzienie. Rozprawy odbywają się w formie wideokonferencji, dlatego też dzisiejsza została przełożona ze względu na problemy z internetem.

Junta wojskowa nie ma poparcia wśród mieszkańców Birmy. Przeciwnicy przewrotu od początku lutego wychodzą na ulice miast i protestują. Jednak birmańskie służby bezpieczeństwa zatrzymują ich twardą ręką. Niedziela była jednym z najkrwawszych dni. Zginęło 38 osób, z czego 22 w największym mieście Birmy, Rangunie. Łącznie w czasie protestów aresztowano 2100 osób. Zginęło niemal 100.

TV Trwam News

drukuj