Krótsze kolejki przez utrudniony dostęp

Minister zdrowia chce skrócić kolejki, utrudniając pacjentom dostęp do lekarzy – alarmują eksperci. O sprawie napisał jeden z dzienników.

Od 2015 r., aby dostać się do lekarzy: okulisty czy dermatologa potrzebne będzie skierowanie. To skutek przyjętej przez Sejm nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych.

Według ministra Bartosza Arłukowicza, ma to skrócić kolejki do lekarzy tych specjalności. Innego zdania są eksperci, którzy podkreślają, że skierowania zniesiono w celu ułatwienia pacjentom z poważnymi schorzeniami dostępu do wyspecjalizowanych lekarzy.

Onkolodzy z kolei wskazują, że brak skierowań zachęca Polaków do częstszego kontrolowania zmian na skórze i daje możliwość szybkiego reagowania. Ich zdaniem, decyzja ministra Arłukowicza jest niezrozumiała
i nieuzasadniona.

Poseł Tomasz Latos, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia, powiedział, że minister zdrowia wykazuje się kolejny raz ignorancją wobec pacjentów i brakiem kompleksowych rozwiązań w służbie zdrowia.

– Minister zdrowia kolejny raz urządza sobie kpinę z polskich pacjentów. Uważa, że dzięki temu, że będą potrzebne skierowania do dermatologa i okulisty skrócą się kolejki. Być może skrócą się kolejki, bo pogorszy się dostępność do lekarzy tych specjalności. Minister zdrowia zamiast pomóc polskim pacjentom, jak deklarował wobec premiera Donalda Tuska, ten dostęp chce utrudniać. Nie wiem, czy ma to związek z jakimiś oszczędnościami po to, aby wygospodarować pieniądze na pacjentów onkologicznych, czy też po prostu wynika to z czystej niekompetencji w ministerstwie zdrowia. Przez to wszystko cierpi polski pacjent – akcentuje poseł Tomasz Latos.

Specjaliści podkreślają, że kolejki teoretycznie mogą się zmniejszyć, ale tylko dlatego, że pacjenci będą zmuszeni stać w dwóch kolejkach; najpierw do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, a potem do specjalisty.

Wprowadzenie skierowań znów spowoduje opóźnienia, a wiele osób zniechęci. Część z pacjentów zdecyduje się na prywatne kliniki.

RIRM

drukuj