fot. PAP/Stanisław Rozpędzik

Krakowianie przeszli w Marszu Pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej

Ulicami Krakowa przeszedł VI Biało–Czerwony Marsz Pamięci. Jego uczestnicy wyruszyli z krakowskiego Rynku sprzed pomnika Adama Mickiewicza, śpiewając pieśń Konfederatów Barskich. W tłumie powiewały biało–czerwone flagi i transparenty ze zdjęciami ofiar katastrofy smoleńskiej.

– Jestem pierwszy raz na Marszu Pamięci i uważam, że wszyscy powinni pamiętać. Wszyscy powinni przychodzić, żeby pokazywać, że się pamięta. Tym bardziej, że zginęli wielcy ludzie – powiedziała jedna z uczestniczek.

Marsz przeszedł przez centrum miasta pod Krzyż Katyński, który znajduje się u podnóża Wawelu na placu im. o. Adama Studzińskiego. Tam odbył się apel pamięci.

Uczestnicy Marszu złożyli kwiaty oraz zapalili znicze pod Krzyżem Katyńskim. Powierzyli też we wspólnej modlitwie wszystkie ofiary Katynia oraz tragedii smoleńskiej. Patronat honorowy nad Marszem objęła Zuzanna Kurtyka, wdowa po prezesie Instytutu Pamięci Narodowej Januszu Kurtyce, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

– Dziękuję państwu z całego serca za waszą obecność tutaj, 10 kwietnia, przed krakowskim Krzyżem Katyńskim – na naszej własnej, tej najbliższej nam krakowskiej ziemi – mówiła Zuzanna Kurtyka.

Wdowa po prezesie IPN podkreśliła, że potrzebne jest pielęgnowanie pamięci o tragedii smoleńskiej w małej ojczyźnie, jaką jest Kraków.

– Wydaje mi się, że rzeczą ogromnie ważną jest tworzenie przez społeczności takiej swojej „małej ojczyzny”, kreowanie jej i budowanie jej od podstaw na wartościach najważniejszych, sprawdzonych przez ludzkość przez tysiąclecia. Odwoływanie się (…) do bohaterów i symboli. Kraków też ma prawo stworzyć swój własny świat „małej ojczyzny”. Ta „mała ojczyzna” specyficznymi cechami będzie wpisywać się w wielką ojczyznę zwaną „Polską” – podkreśliła Zuzanna Kurtyka.

Prof. Andrzej Nowak zaznaczył, że po 10 kwietnia doszło do zjednoczenia Polaków. Równocześnie wybuchła rewolucja nihilizmu, która przetacza się przez Polskę manifestując swoją siłę poniżeniem pamięci ofiar.

– Ci, którzy tę energię zła zainwestowali w życzenie śmierci i zła polskiej wspólnocie i jej rzeczywistym i symbolicznym przywódcom – oni świętowali 10 kwietnia swój triumf. A potem z tego zła (…) z tych gruzów zbudowali mur nienawiści, którym nas podzielili – mówił historyk.

„Naszym obowiązkiem jest ten mur rozebrać” – dodał Profesor.

– Nie da się go zburzyć frontalnie. Nie liczmy na to, że jednym cudownym aktem uda się pojednać nas w prawdzie i wzajemnej miłości.  Proces demontażu tego muru nienawiści będzie trwał wiele lat. Cegła po cegle musimy ten mur zdemontować – uporem, wytrwałością – zaznaczył prof. Andrzej Nowak.

Dr Maciej Korkuć wskazywał natomiast, że konieczne jest podtrzymywanie pamięci o Katyniu i Smoleńsku oraz dążenie do prawdy. Tylko w ten sposób można zapewnić lepszą przyszłość następnym pokoleniom – przekonywał.

– Mamy prawo i obowiązek domagania się prawdy o tym, co się wydarzyło w kwietniu 2010 roku. I tu nie chodzi tylko o prawdę na temat okoliczności tej tragedii, ale też o prawdę na temat tego wszystkiego, co działo się później. Mamy prawo i obowiązek poznać prawdę o tym, dlaczego profanowano zwłoki. Wiemy, co działo się ze zwłokami Anny Walentynowicz. Mamy prawo i obowiązek dowiedzieć się, dlaczego niszczono dowody rzeczowe. Mamy prawo i obowiązek dowiedzieć się prawdy o całości tych wydarzeń, których byliśmy świadkami i mamy obowiązek głosić tę prawdę tak, aby również świat się o niej dowiedział – wskazywał dr Maciej Korkuć z krakowskiego IPN.

Mieszkańcy Krakowa każdego dziesiątego dnia miesiąca gromadzą się na wspólnej modlitwie w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej pod Krzyżem Katyńskim.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj