PAP/Paweł Supernak

Koronawirus nie dotarł do Polski

Potwierdzono już ponad siedemnaście tysięcy przypadków zakażenia koronawirusem, głównie w Chinach. W Polsce na razie nie odnotowano żadnego przypadku.

Obecnie kilkanaście osób jest hospitalizowanych z podejrzeniem obecności koronawirusa w Polsce. Z kolei pół tysiąca jest pod stałym monitoringiem przez służby sanitarne. Jednak przeprowadzone dotychczas badania nie potwierdziły obecności wirusa w naszym kraju – informuje wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

– Wszystkie próbki, które przebadaliśmy, dały nam wyniki ujemne – mówi Waldemar Kraska.

W niedzielę wieczorem do kraju wojskowymi samolotami wróciło 30 obywateli Polski, którzy przebywali w chińskiej prowincji Hubei – w której jest ognisko epidemii koronawirusa. Wszyscy trafili na obserwację do 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu – mówi jego komendant płk dr n. med. Wojciech Tański.

– Wśród tych osób na chwilę przyjęcia i na dzień dzisiejszy nie obserwujemy objawów infekcji, która budziłaby niepokój – akcentuje płk dr n. med.  Wojciech Tański.

We wtorek wieczorem albo we wtorek rano, znane będą wyniki badań, które potwierdzą, albo wyklucza obecność wirusa wśród przybyłych z Chin. Wszyscy pacjenci są odcięci od świata zewnętrznego, ale są pod opieką wykwalifikowanych lekarzy i pielęgniarek.

– Na miejscu przebywa psycholog, każda z tych osób może mieć taką pomoc udzieloną. Dodatkowo, mamy wsparcie konsultanta wojskowego w zakresie chorób zakaźnych – akcentuje płk dr n. med. Wojciech Tański.

Wszystkie osoby, które w ciągu kilkunastu ostatnich dni były w Chinach lub miały kontakt z osobami, które wróciły z Państw Środka i występuje u nich wysoka gorączka powyżej 38 stopni, kaszel i duszności, powinny natychmiast zgłosić się do szpitala zakaźnego.

– Nie na izbę przyjęć, nie do lekarza rodzinnego, ale do szpitala zakaźnego. Jeżeli natomiast jesteśmy przeziębieni, mamy objawy pseudogrypowe, a nie myliśmy kontaktu, ani też nie byliśmy w Chinach, powinniśmy się zgłosić do swojego lekarza rodzinnego – zaznacza wiceminister Waldemar Kraska.

Tymczasem w Wuhan w Chinach rozpoczął działalność specjalistyczny szpital, który powstał w ciągu 10 dni. Osoby zarażone wirusem leczyć będzie ponad tysiąc czterystu pracowników medycznych z chińskiej armii.

– Oddział szpitala jest zasadniczo gotowy we wszystkich aspektach i jest w pełni przygotowany do klinicznego leczenia pacjentów z koronawirusem nowego typu – wskazuje Xia Xinyi, dyrektor oddziału szpitala Huoshenshan.

W chińskich prowincjach, gdzie odnotowano najwięcej przypadków wirusa, pojawiają się problemy z dostępem do żywności i środków medycznych. Władze zapewniają jednak, że sytuacja się stabilizuje. Skutki epidemii mocno odczuwa już chińska gospodarka.

– Ma szczególnie duży wpływ na transport, kulturę, podróże, hotele, restaurację, kino oraz rozrywkę – podkreśla Lian Weiliang, przedstawiciel władz Chin.

Chińskie giełdy zanotowały największe od 2015 roku spadki. Przedłużające się przerwy w pracy fabryk w Państwie Środka zagrażają światowemu łańcuchowi dostaw. Agencja ratingowa Moody’s ostrzega przed światowym kryzysem.

– Chcę podkreślić, że narastająca presja na globalną gospodarkę wymaga wspólnych wysiłków społeczności międzynarodowej w celu przezwyciężenia trudności – mówi Wang Bingnan, chiński wiceminister handlu.

Większość przypadków zarażenia koronawirusem potwierdzono w Chinach. Także tam jest najwięcej przydatków śmiertelnych. Do tej pory odnotowano tylko jeden zgon poza granicami Państwa Środka. W Europie koronawirus pojawił się Niemczech, Francji i we Włoszech. Przypadki zarejestrowano też w Rosji. Moskwa zapowiedziała, że będzie odsyłać wszystkich zarażonych obcokrajowców.

TV Trwam News

drukuj