fot. pixabay.com

Korea Płd.: Już 17 zgonów po szczepieniu na grypę, władze nie przerywają programu

W Korei Południowej zmarło już co najmniej 17 osób zaszczepionych przeciw grypie. Największe zrzeszenie lekarzy wzywa do przerwania programu szczepień, ale władze ogłosiły dziś, że będzie on kontynuowany, gdyż nie wykryto związku między szczepionkami a zgonami.

„Jest więcej doniesień o zgonach. Jednak w opinii ekspertów nie ma bezpośredniego związku pomiędzy zgonami a szczepieniami” – powiedziała w parlamencie dyrektorka Koreańskiej Agencji Kontroli Chorób (KDCA), Dzung Eun Kiong, cytowana przez agencję Yonhap.

Obawy o bezpieczeństwo szczepionek pojawiły się w ubiegłym tygodniu po śmierci 17-latka, który dwa dni wcześniej został zaszczepiony. Do dzisiejszego południa odnotowano w Korei Płd. łącznie co najmniej 17 zgonów wśród zaszczepionych osób, przy czym w większości byli to seniorzy z chorobami współistniejącymi.

Z apelem o wstrzymanie programu szczepień wystąpił Koreański Związek Medyczny, największe zrzeszenie lekarzy w kraju.

„Zalecamy wstrzymanie programów szczepień na tydzień, ponieważ związki przyczynowo-skutkowe między niedawnymi zgonami a szczepieniami nie zostały jasno zweryfikowane” – oświadczyła grupa zrzeszająca 130 tys. lekarzy.

„Rozumiem i żałuję, że ludzie są zaniepokojeni w sprawie szczepionki. Badamy przyczyny i ponownie przeanalizujemy cały proces, w którym uczestniczą różne agencje rządowe, od produkcji po dystrybucję” – powiedział minister zdrowia Park Neung Hu.

Minister potwierdził również, że program darmowych szczepień będzie kontynuowany.

Dyrektorka KDCA zaznaczyła, że osoby zmarłe przyjęły szczepionki wyprodukowane przez pięć różnych firm, które uczestniczą w programie darmowych szczepień. Zapewniła, że szczepionki nie zawierają substancji toksycznych.

W ramach programu władze planują darmowe zaszczepienie przeciwko grypie 19 mln nastolatków i osób starszych. Łącznie ma to podnieść o 20 proc. liczbę szczepień w porównaniu z 2019 rokiem, by odciążyć służbę zdrowia i ograniczyć „twindemię”, czyli jednoczesną epidemię grypy i COVID-19.

PAP

drukuj