fot. flickr.com

Kończy się czas na zakup ubezpieczeń przez szpitale

Szpitale mają coraz mniej czasu na zakup ubezpieczeń od zdarzeń medycznych. Dyrektorzy placówek liczą, że Ministerstwo Zdrowia przesunie termin, który mija za 5 miesięcy. Szpitale tłumaczą się brakiem środków na zakup takich polis.

Nawet 400 tys. zł może kosztować ubezpieczenie na wypadek błędów medycznych dla miejskiego szpitala. W całym kraju posiadają je nieliczne placówki.

Poseł Czesław Hoc z sejmowej Komisji Zdrowia zaznacza, że takie ubezpieczenie jest oczywiście bardzo ważne, ale problemem jest kondycja finansowa polskich szpitali.

– Z jednej strony ubezpieczenie szpitali od zdarzeń medycznych jest potrzebne, ale z drugiej strony wiadomo, że szpitali nie stać na to. Każdy wydatek powyżej 50 tys. zł to dla szpitala ogromna suma. W rzeczywistości szpitale mają coraz mniejszy budżet, nie bilansują się. Mało tego, przez pakiet onkologiczny, który w sposób nieuprawniony zamraża 10 proc. ich rocznego budżetu, szpitale każdego miesiąca zadłużają się z jego powodu. Dodatkowe obciążenie jakąkolwiek kwotą na obowiązkowe ubezpieczenia dają tragiczne konsekwencje – podkreśla Czesław Hoc.

Według pierwotnej wersji ustawy o działalności leczniczej obowiązkowa polisa dla szpitali miała obowiązywać od 2012 r. Placówki nie wykupywały jej ze względu na brak środków, więc minister zdrowia dwa razy przesuwał termin.

Dodatkowym problemem jest to, że tylko PZU ma w swojej ofercie ubezpieczenie od zdarzeń medycznych. Brak konkurencji dla ubezpieczyciela powoduje, że nawet 10-cio procentowa zniżka dla szpitali mających certyfikat ministra zdrowia nie sprawi, że szpitale zakupią polisę. Dyrektorzy placówek uważają, że ubezpieczenie powinno być dobrowolne.

RIRM

drukuj