fot. pixabay.com

Komisja Europejska wysłała pismo do polskich władz ws. kopalni Turów

Komisja Europejska domaga się od polskich władz pilnego dostarczenia dowodu zaprzestania wydobycia węgla w kopalni Turów, zgodnie z nakazem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W przypadku braku dowodu zaprzestania pracy w kopalni Turów KE zacznie regularnie wydawać wezwania do zapłaty kar – poinformował we wtorek jej rzecznik. Bruksela wystosowała do władz w Warszawie pismo w tej sprawie.

Na konferencji premier Mateusz Morawiecki, odnosząc się do decyzji KE, powiedział, że trudno o zmianę decyzji i zamknięcie 4-7 proc. naszego systemu elektroenergetycznego. Zaznaczył również, że jako premier rządu nie może się na to zgodzić.

Z kolei przewodniczący ,,Solidarności” w kopalni Turów, Wojciech Ilnicki, podkreślił, że to kolejny skandaliczny ruch ze strony Unii Europejskiej, pokazujący, że KE nie zależy w ogóle na dobru obywateli, ale na walce z Polską.

– KE pokazuje, że nie ważne jest dla niej to, że w Bogatyni ludzie nie będą mieli ogrzewania czy ciepłej wody, a energia (w Polsce – red.) będzie droga. Natomiast ważne jest ukaranie naszego kraju, który ma być podnóżkiem Europy. (…) To kolejne skandaliczne postępowanie Unii Europejskiej. W kontekście Turowa cały czas przyglądamy się sytuacji i trzymamy rząd za słowo, że kopalnia nie zostanie zamknięta. Natomiast jeśli chodzi o europejskie postępowanie i brak przyjęcia petycji od „Solidarności”, decyzje będzie podejmowała Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” – poinformował Wojciech Ilnicki.

TSUE najpierw na wniosek Czech nakazało wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów. Gdy polski rząd się na to nie zgodził, nakazał nam płacić do KE karę 500 tys. euro dziennie. Władze w Warszawie nie płacą i liczą na porozumienie z Czechami.

W poniedziałek wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Piotr Wawrzyk, powiedział, że to kwestia najwyżej dwóch tygodni, kiedy rozmowy zostaną wznowione.

RIRM

drukuj