fot. freepik.com

K. Smulski o projekcie Iustitii mającym „przywrócić praworządność”: Mniej więcej 60 proc. sędziów sądów rejonowych zostałoby wydalonych z sądownictwa

Projekt Iustitii zakłada, że wszystkie uchwały KRS, które zapadły od 2018 r., należy uznać za niebyłe. Wobec tego stanowiska sędziowskie, na które powoływał w tym czasie prezydent, pozostają nieobsadzone. Mniej więcej 60 proc. sędziów sądów rejonowych zostałoby wydalonych z sądownictwa – mówił w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Kamil Smulski, ekspert Instytutu Ordo Iuris, komentując projekt „przywrócenia praworządności” złożony przez SSP Iustitia.

Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia przedstawiło projekt tzw. przywracania praworządności. Zdaniem Kamila Smulskiego jest on nie do przyjęcia.

– Głównym problemem projektu przedstawionego przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” jest fakt podważenia istoty Krajowej Rady Sądownictwa. Projekt ten zakłada, że wszystkie jej uchwały, które zapadły (…) od 2018 r., należy uznać za niebyłe. Wobec tego wszystkie wnioski, które kierowała do prezydenta, nie zaistniały i stanowiska sędziowskie, na które powoływał w tym czasie prezydent, pozostają nieobsadzone, nie ma zawiązanych żadnych stosunków służbowych – wyjaśnił ekspert Ordo Iuris.

W tym czasie prezydent powołał 2270 sędziów. Na podstawie projektu ustawy opracowanego przez Iustitię z wymiaru sprawiedliwości zostałoby wydalonych 775 z nich.

– Mniej więcej 60 proc. sędziów sądów rejonowych zostałoby wydalonych z sądownictwa – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Zwrócił uwagę, że oznaczałoby to w praktyce paraliż wymiaru sprawiedliwości.

– Już obecnie sądy są ­– kolokwialnie mówiąc – zapchane sprawami. Gdyby nagle powstało 775 wakatów, sprawy musiałyby zostać przekazane innym sędziom i trzeba byłoby powoływać innych sędziów, co też jest problematyczne, w efekcie czego jeszcze dłużej czekałoby się na rozwiązanie spraw, które toczą się przed sądami – zaznaczył Kamil Smulski.

Rozprawy, które sędziowie ci poprowadzili do końca, musiałyby zostać powtórzone. Tyczyłoby się to też postępowań, gdzie jedynie zasiadali oni w składzie orzekającym. Oczywiście byłoby to niemal nierealne do wykonania bez powodowania całkowitego i długotrwałego chaosu w sądach.

– Iustitia proponowała w wywiadach, żeby utrzymać w mocy te orzeczenia, co wydaje się kompletnie nielogicznym stwierdzeniem, ponieważ państwo stwierdza jednoznacznie, że dana osoba nie jest i nigdy nie była sędzią, a mimo to utrzymuje jej orzeczenia w mocy. Gdyby zastosować taką fikcję, to doprowadziłoby to do tego, że zostałoby naruszone prawo do sądu, bo przecież to nie sąd wydał jakieś orzeczenie, a państwo stwierdza, że mimo tego jest ono prawomocne. Mogłoby to doprowadzić do wielu postępowań przed sądami międzynarodowymi – tłumaczył rozmówca Radia Maryja.

Dodatkowo powtarzanie procesów sądowych ograniczałoby zaufanie obywatela wobec państwa.

Projekt Iustitii jest w kilku miejscach niezgodny z konstytucją. Ustawa zasadnicza mówi m.in., że sędziowie są nieusuwalni poza kilkoma wyjątkami. Poza tym nie przewiduje on żadnej weryfikacji, czy osoba, która ma być wydalona z sądownictwa, rzeczywiście nie była sędzią.

Gdy zsumuje się wszystkie powyższe problemy, można stwierdzić, że propozycja SSP Iustitia jest raczej zaprzeczeniem praworządności niż jej przywróceniem.

Całość rozmowy z Kamilem Smulskim jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj