fot. PAP/Artur Reszko

Jakub Banaś o swoim zatrzymaniu: Ma nieprawdopodobnie mocny kontekst polityczny

Spektakularna forma mojego zatrzymania połączona z wnioskiem o uchylenie immunitetu mojemu ojcu ma nieprawdopodobnie mocny kontekst polityczny – ocenił syn prezesa NIK Jakub Banaś. Podkreślił, że nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów.

Odnosząc się do wniosku o uchylenie immunitetu Marianowi Banasiowi, podkreślił, że gra toczy się o to, czy ktoś „będzie patrzył PiS-owi na ręce”. Jego zdaniem NIK jest „ostatnim bastionem”, który jeszcze to robi.

Pytany na antenie TVN24 o swoje zatrzymanie w środę, Banaś podkreślił, że było ono „spektakularne”.

„Było kilkunastu funkcjonariuszy uzbrojonych na lotnisku, później jechałem w konwoju czterech samochodów, trzech cywilnych i karetki, z pełną obstawą” – mówił.

„Podkreślam to bardzo mocno, bo to w mediach nie wybrzmiało: nie przyznaliśmy się do stawianych zarzutów razem z żoną (…) Wszystkie dotacje wykonywaliśmy zawsze zgodnie z umowami, one są wykonane i ich wykonanie można sprawdzić” – powiedział.

Podkreślił, że wierzy w niezależne sądy i w związku tym „nie boi się tej sprawy”.

„Z jednej strony będzie prokuratura ze swoimi twierdzeniami, a z drugiej strony ja czy moja żona z naszym obrońcą i będziemy dochodzić do tego, jak wyglądała rzeczywistość” – mówił.

Podkreślił, że dotacje dostawał nie dlatego, że był synem Mariana Banasia, a dlatego, że kamienica – na której renowację miał według prokuratury wyłudzić 120 tys. zł – była wpisana do rejestru zabytków.

Pytany o zastosowane wobec niego poręczenie majątkowe, Jakub Banaś odparł, że jeszcze go nie wpłacił.

„Dla mnie 150 tys. zł i 50 tys. zł dla żony to naprawdę bardzo duży pieniądz, a w przestrzeni medialnej, w kuluarach panowało przekonanie, że jestem nie wiadomo jakim przedsiębiorcą, gościem od szemranych interesów” – powiedział.

Jakub Banaś wskazywał też na fakt, że do jego zatrzymania oraz złożenia wniosku o uchylenie immunitetu jego ojcu doszło tego samego dnia.

„Na pewno sposób zatrzymania, ta forma spektakularna połączona z wnioskiem o uchylenie immunitetu ma nieprawdopodobnie mocny kontekst polityczny, tak należy rozpatrywać to zatrzymanie” – mówił.

Jak przekonywał, chodziło o to, żeby wywrzeć na opozycję presję „medialną i moralną” tak, by zagłosowała za uchyleniem immunitetu Marianowi Banasiowi.

„Żeby pokazać, że Banasie to przestępcy, wyciągnęli jakieś miliony, nie wiadomo co” – mówił.

Zdaniem Banasia Najwyższa Izba Kontroli jest obecnie „ostatnim bastionem patrzenia władzy na ręce”. Jak poinformował, Izba jest na końcowym etapie kontroli w Funduszu Sprawiedliwości.

„Wkrótce będą prezentowane wyniki” – zapowiedział.

„Wiem, z przekazów medialnych i ze swoich źródeł, że Fundusz Sprawiedliwości to, można powiedzieć, skarbonka dla Solidarnej Polski i przypuszczam, że NIK – nie Marian Banaś, a konkretnie kontrolerzy – wykonali dobrze swoją robotę” – dodał.

Podkreślił, że jego ojciec nie zrezygnuje z piastowanej przez siebie funkcji.

„Mam nadzieję, ze posłowie opozycji (…) rozumieją, co jest grane. Gra jest o to, czy ktoś będzie patrzył PiS-owi na ręce, jeśli chodzi o pieniądze” – powiedział Jakub Banaś.

W ubiegły piątek Banaś oraz dyrektor Izby Skarbowej w Krakowie Tadeusz G. zostali zatrzymani przez CBA w związku ze śledztwem, które w początkowej fazie dotyczyło składania fałszywych oświadczeń majątkowych przez prezesa NIK Mariana Banasia. W sobotę Banaś, jego żona Agnieszka oraz Tadeusz G. stawili się w siedzibie Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, gdzie ogłoszono im zarzuty.

W przypadku syna prezesa NIK i jego żony było ich siedem; dotyczyły m.in. wyłudzenia około 120 tys. zł na renowację kamienicy oraz wyłudzenia podatku VAT w wysokości prawie 80 tys. zł. Tadeuszowi G. przedstawiono sześć zarzutów. Chodzi m.in. o bezprawne ujawnienie prezesowi NIK informacji na temat kontroli podatkowej i czynności prowadzonych wobec niego przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. G. przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Również w piątek prokuratura poinformowała, że Prokurator Generalny wystąpił do marszałek Sejmu z wnioskiem o uchylenie immunitetu prezesowi NIK, któremu śledczy chcą postawić kilkanaście zarzutów, w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych.

PAP

drukuj