J. Saryusz-Wolski: To, czego nie będzie, to dokładnie to, co polska prezydencja powinna robić, gdyby dbała o interesy polskie
Priorytety na czas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej zaprezentowane przez rząd bardziej wyglądają na hasła PR-owe na użytek krajowej sceny politycznej niż na plan pracy. Nie widać, żeby ta prezydencja chciała zrobić to, co powinna. To czego nie będzie, to dokładnie to, co Polska prezydencja – gdyby dbała o interesy polskie – powinna robić – mówił w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja były europoseł, ekspert ds. unijnych, Jacek Saryusz-Wolski.
W piątek Polska rozpoczęła swoją prezydencję w Unii Europejskiej. W związku z tym polski rząd przedstawił siedem priorytetowych celów, jakie – przynajmniej w teorii – nasz kraj zamierza realizować, przewodząc w UE.
– One bardziej wyglądają na hasła PR-owe na użytek krajowej sceny politycznej niż na plan pracy. Może przejdźmy szybko przez nie. Zdolność do obrony – słuszne hasło, ale to nie jest (poza pewnymi elementami) kompetencja Unii. Ochrona ludzi i granic, akurat jako priorytet, „Koalicji 13 grudnia” raczej zakrawa o żart, bo w swoich działaniach jeszcze jako opozycja byli przeciwni ochronie Polaków i granic przed nielegalną imigracją. Trzeci priorytet: odporność na obcą ingerencję i dezinformację. To pachnie tymi nowymi inicjatywami brukselskimi, żeby walczyć z mową nienawiści, twierdząc, że inspiracje są rosyjskie czy zewnętrzne, a okazuje się na przykładzie Rumunii, że wcale nie. (…) Czwarty priorytet: bezpieczeństwo i swoboda działalności gospodarczej – ze wszech miar słuszny, tylko co z tego, kiedy w tej materii, mając komisarza (wówczas panią Bieńkowską), aktualnie rządząca formacja polityczna nic nie zrobiła. Podtapia polską gospodarkę, więc nie bardzo się nadaje, żeby ratować stagnującą gospodarkę europejską. Piąty (priorytet – radiomaryja.pl): transformacja energetyczna. Za nią się kryje fatalna polityka klimatyczna, więc można sądzić, że jest to kontynuacja tej złej dla Polski polityki (…). Szósty (priorytet – radiomaryja.pl): konkurencyjne i odporne rolnictwo. Polityka Brukseli w tej chwili (…) zmierza raczej do szkodzenia europejskiemu – w tym polskiemu – rolnictwu i do obniżania jego konkurencyjności (…). Wreszcie bezpieczeństwo zdrowotne – po pierwsze, to nie jest traktatowa kompetencja Unii, po drugie ma za sobą ciężką hipotekę Brukseli (mam na myśli niepotrzebne kupno szczepionek Pfizera za miliardy – afera z panią von der Leyen do dzisiaj niewyjaśniona) – mówił Jacek Saryusz-Wolski.
Patrząc na typowo PR-owy charakter priorytetów polskiej prezydencji przedstawionych przez rząd, można odnieść wrażenie, że będzie ona zmarnowaną szansą dla naszego kraju. Gość „Aktualności dnia” podejrzewa, że zamiast współpracy z USA pod rządami Donalda Trumpa, Unia Europejska za czasów polskiej prezydencji będzie uskuteczniać politykę konfrontacyjną. Nie nastąpi także żadna próba przeciwstawienia się centralizacji Unii Europejskiej kosztem kompetencji praw członkowskich.
– Nie widać, żeby ta prezydencja chciała zrobić to, co powinna, tzn. zabiegać o to, żeby Unia odstąpiła od ingerencji w konstytucyjny ustrój państw członkowskich, Polski; żeby nie ingerowała w wybory w państwach członkowskich – zauważył były europoseł.
Rząd Donalda Tuska raczej nie będzie zabiegał również o to, aby wydatki na obronność wyłączyć z obostrzeń i procedur dotyczących nadmiernego długu i deficytu budżetowego. Obecna władza nie zrealizuje także innych kluczowych dla Polski celów.
– To, czego nie będzie, to dokładnie to, co Polska prezydencja – gdyby dbała o interesy polskie – powinna robić, a nie robić to, co jej dyktuje Bruksela i Berlin – ocenił ekspert.
Polska prezydencja w Unii Europejskiej potrwa do czerwca.
Całość rozmowy z Jackiem Saryuszem-Wolskim jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl




