fot. PAP/Marcin Obara

J. Saryusz-Wolski: Polska prezydencja w UE to prezydencja straconych szans

W najważniejszych tematach Polska nie dokonała żadnych postępów. Mam na myśli rewizję polityki Zielonego Ładu, rewizję polityki migracyjnej, próbę zablokowania umowy handlowej Unia Europejska-Mercosur – powiedział dr Jacek Saryusz-Wolski, b. europoseł, ekspert ds. europejskich, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam.

 

W poniedziałek, 30 czerwca, Polska kończy sześciomiesięczną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Politycy różnie oceniają ten czas. Koalicja rządząca wskazuje na istotne zmiany, z kolei opozycja mówi o niewykorzystanych szansach.

Z przykrością muszę powiedzieć, że polska prezydencja minęła bezobjawowo. Żadnego ważnego tematu nie podjęto ani nie dokończono. Uważam tę prezydencję za prezydencję straconych szans. Były zapowiedzi, były plany. One jeszcze były nakreślone przez prezydenta Andrzeja Dudę. To miała być prezydencja, która w sferze polityki zagranicznej miała położyć nacisk na stosunki transatlantyckie Unia Europejska-Stany Zjednoczone, miała dotyczyć również Międzymorza. To miały być szczyty, również Unia-Ukraina. Żaden z tych szczytów i z tych celów nie został osiągnięty. Polski rząd zrezygnował z inauguracyjnego spotkania liderów, które zawsze na początku organizuje sprawująca urząd prezydencja. tylko dlatego żeby nie dać prezydentowi Andrzejowi Dudzie przywileju bycia gospodarzem. Pierwsze posiedzenie rady – to inaugurujące – odbyło się nie w Warszawie, a w Brukseli – wskazał Jacek Saryusz-Wolski.

 

 

Były europoseł podkreślił, że w najważniejszych tematach Polska nie dokonała żadnych postępów.

– Mam na myśli rewizję polityki Zielonego Ładu, rewizję polityki migracyjnej, próbę zablokowania umowy handlowej Unia Europejska-Mercosur. Jeżeli chodzi o zakusy, żeby przekształcać Unię Europejską w superpaństwo, w tej materii pozostał nadal na stole plan nowego traktatu przegłosowany przez Parlament Europejski – zaznaczył ekspert ds. europejskich.

Jacek Saryusz-Wolski wskazał na rozpoczęty za polskiej prezydencji proces degradacji formuły siedmioletniego budżetu tzw. wieloletnich ram finansowych.

– Budżet ma być przekształcony w jeden wielki Krajowy Plan Odbudowy.  Bruksela ma rozdawać pieniądze i narzucać państwom członkowskim „kamienie milowe”. To ma być teraz reguła, która ma dotyczyć nie tylko tych pieniędzy pocovidowych, gdzie Polska bardzo ucierpiała, ale cały budżet kolejnej siedmiolatki ma być w ten sposób procedowany. Tuż po zakończeniu polskiej prezydencji te rzeczy mają być przedstawione przez Komisję Europejską na początku lipca. Tak samo zresztą jak umowa z Mercosurem. Polska prezydencja pozwoliła, żeby działy się złe rzeczy – podkreślił gość programu „Rozmowy niedokończone”.

 


Tymczasem 1 lipca przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej obejmie Dania, która już zapowiada twardą politykę migracyjną. Premier Donald Tusk zapewnia, że Polska będzie zwolniona z przyjmowania uchodźców. Z drugiej strony rząd planuje wybudować 49 centrów integracji cudzoziemców.

Pakt migracyjny wchodzi w życie za rok, w połowie 2026 r., natomiast w tej chwili kraje członkowskie są rozliczane z przygotowań. Komisja Europejska dobitnie mówiła i mówi, że Polsce nie przysługują żadne zwolnienia ani żadna ulga z tego tytułu, że kiedyś przyjęła uchodźców z Ukrainy. Także te opowieści rządu Donalda Tuska mają się nijak do rzeczywistości. Albo Polska będzie przyjmowała, albo będzie płaciła – na dzisiaj – 20 tysięcy euro od jednego nieprzyjętego migranta. W tej chwili mamy do czynienia z preludium, to znaczy Niemcy, które zaprosiły migrantów, dzisiaj chcą się nimi podzielić. Tutaj aż się prosi, żeby Polska zdecydowała się na rozwiązania symetryczne względem rozwiązań niemieckich. Jest do tego podstawa prawna, to jest art. 72. traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który przewiduje, że w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa i porządku publicznego kraj może wprowadzić kontrolę na granicy i zamknąć granicę – zauważył Jacek Saryusz-Wolski.

Zła polityka migracyjna, zła polityka klimatyczna i zła polityka zbrojeniowa bardzo obciążają unijną gospodarkę.

Umowa z Mercosur ma być przepchnięta kolanem, postawiona na forum Rady Europejskiej teraz w pierwszych dniach lipca. (…) To jest w interesie Niemiec, chce tego bardzo Hiszpania, która jest zainteresowana Ameryką Łacińską z przyczyn historycznych i kulturowych. Natomiast to nie leży w interesie rolnictwa polskiego, rolnictwa francuskiego, rolnictwa włoskiego. (…) To nie tylko oznacza mniejsze bezpieczeństwo czy zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego, ale to jest groźniejsze uzależnienie niż uzależnienie od gazu i ropy rosyjskiej – powiedział były europoseł.

 


radiomaryja.pl

drukuj