fot. PAP/EPA

Izraelski atak na miasto Chan Junis

Trwają zacięte walki w Strefie Gazy. Armia izraelska weszła do miasta Chan Junis, które jest teraz jednym wielkim polem bitwy. Z budynków zostało niewiele. Dookoła słychać strzały.

Trwa kolejny dzień walki z Hamasem. Jak poinformowały Siły Obronne Izraela, otoczony jest dom jednego z przywódców Hamasu, choć tak naprawdę nie wiadomo, czy znajduje się jeszcze w budynku.

„Jego dom nie jest jego fortecą i może uciec, ale dopadnięcie go jest tylko kwestią czasu” – powiedział Benjamin Netanjahu, premier Izraela.

To oznacza kolejny przelew krwi. Izraelskie wojsko równocześnie prowadzi działania wojenne w kilku kierunkach.

– Przeszliśmy do trzeciej fazy operacji lądowych. Zabezpieczyliśmy wiele twierdz Hamasu w północnej Strefie Gazy, a teraz działamy przeciwko jego twierdzom na południu – mówił Herzi Halevi, szef Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela.

Minionej nocy w Rafah spłonęło kilka budynków mieszkalnych. Ratownicy poszukują pod gruzami żywych osób. Mieszkańcy relacjonują, że atak był dla nich zaskoczeniem.

Siedzieliśmy i nagle padły trzy uderzenia na raz. Zaczęliśmy uciekać, widzieliśmy, że uderzyli w dom Omara, gdzie mieszkało mnóstwo wysiedleńców. Są ofiary – relacjonowała mieszkanka Rafah.

Zbombardowana została także Dżabalija. Zginęły 22 osoby.  Rosną obawy humanitarne. Sytuacja pogarsza się z godziny na godzinę. Na południe przemieszcza się coraz więcej Palestyńczyków.

Widzimy rosnącą liczbę osób przesiedlonych, pochodzących z tak zwanego obszaru środkowego, a nawet z obszarów południowych – zwrócił uwagę Richard Peeperkorn, przedstawiciel WHO.

Palestyńczycy mieszkają w prowizorycznych namiotach bez łazienki. Brakuje żywności i wody pitnej.

TV Trwam News

drukuj