fot. wikipedia

Izrael czekają przedterminowe wybory?

Urzędującemu premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu nie udało się sformować rządu po przedterminowych wyborach parlamentarnych z września. Polityk ogłosił, że rezygnuje ze starań o utworzenie nowej administracji.

Benjamin Netanjahu, który stoi na czele prawicowej partii Likud, powiedział, że oddaje mandat na utworzenie rządu powierzony mu przez izraelskiego prezydenta. Teraz misja sformowania nowego gabinetu ma przypaść politycznemu rywalowi Netanjahu – Benny’emu Gantzowi.

Od czasu otrzymania mandatu nieustannie pracowałem, aby utworzyć szeroki rząd jedności narodowej. To jest to, czego chcą obywatele. Tego właśnie potrzebuje Izrael w świetle wyzwań związanych z bezpieczeństwem, które rosną każdego dnia, z godziny na godzinę. W ubiegłych tygodniach zrobiłem, co się dało, żeby usiąść z  Bennym Gantzem przy stole negocjacyjnym, wszystko, aby powstał rząd jedności narodowej, wszystko, aby uniknąć kolejnych wyborów. On niestety odmawiał raz po raz – mówi Premier Izraela Benjamin Netanjahu.

Centrolewicowy sojusz Niebiesko-Biali Gantza, który w przedterminowych wyborach parlamentarnych 17 września zdobył o jeden mandat więcej niż Likud, na początku października niespodziewanie odwołał swój udział w rozmowach w sprawie utworzenia z ugrupowaniem Netanjahu rządu jedności. Podobnie jak Likud, sojusz Gantza nie ma wystarczającej większości do samodzielnego rządzenia. Jeśli i jemu nie uda się sformowanie gabinetu, niemal na pewno konieczne będzie rozpisanie kolejnych wyborów – trzecich od kwietnia bieżącego roku. Obie partie ze swoimi tradycyjnymi i potencjalnymi sojusznikami nie były w stanie po wrześniowych wyborach zebrać większości 61 mandatów do utworzenia koalicji większościowej w 120-mandatowym Knesecie.

TV Trwam  News/RIRM

drukuj