fot. PAP/EPA

Izba Reprezentantów USA za impeachmentem Donalda Trumpa

W Stanach Zjednoczonych Izba Reprezentantów przegłosowała procedurę impeachmentu wobec prezydenta Donalda Trumpa. Demokraci zarzucili odchodzącemu przywódcy podżeganie do powstania. Nie zanosi się jednak, by procedura została zakończona przed 20 stycznia, kiedy urząd obejmie Joe Biden.

Partia Demokratyczna nie poprzestała na krytyce odchodzącego prezydenta. Chce, by Donald Trump żegnał się z Białym Domem w atmosferze skandalu. Stąd forsowana przez Demokratów procedura impeachmentu, która została przegłosowana w Izbie Reprezentantów.

– Liczba głosów za wyniosła 232, przeciw 197. Uchwała została przyjęta – oświadczyła przewodnicząca Izby Reprezentantów, Nancy Pelosi.

W sprawie impeachmentu Trumpa Partia Demokratyczna przeciągnęła na swoją stronę dziesięciu Republikanów.

Odchodzącego przywódcę oskarżono o podżeganie do powstania.

– Nikt nie stoi ponad prawem, nawet prezydent Stanów Zjednoczonych. Donald Trump pozostaje zagrożeniem dla naszego kraju – mówiła Nancy Pelosi.

Demokraci obarczają Trumpa winą za zajścia, do jakich doszło na Kapitolu. Zwolennicy prezydenta USA wtargnęli do siedziby amerykańskiego Kongresu, gdy ten miał zatwierdzić wynik wyborów prezydenckich, oficjalnie wygranych przez Joe Bidena.

– Mamy prezydenta, który słowem i czynem podżegał do powstania, a także przewodził rebelii przeciwko naszemu rządowi. Mam nadzieję, że po tym, jak zakończyliśmy proces w Izbie Reprezentantów, Senat szybko usunie prezydenta – powiedziała Ilhan Omar z Partii Demokratycznej.

Na to się jednak nie zanosi, przynajmniej na razie.

– Procedura impeachmentu jest dość długotrwała. Ona nie zakończy się przed 20 stycznia – wyjaśnił prof. Tadeusz Marczak z Akademii Wojsk Lądowych.

Mówią też o tym Republikanie, którzy wciąż kontrolują Senat. Do odwołania Donalda Trumpa potrzeba 67 głosów spośród 100 senatorów. Realizacja takiego scenariusza jest mało prawdopodobna.

Prof. Tadeusz Marczak zaznaczył, że Demokraci wciąż postrzegają odchodzącego przywódcę jako zagrożenie, choć to on przegrał batalię o Biały Dom. Impeachment oznaczałby zakaz pełnienia funkcji publicznych.

– Donald Trump miałby zamkniętą drogę do działalności politycznej i ewentualnego kandydowania w wyborach w 2024 roku – wyjaśnił prof. Tadeusz Marczak.

Trump po raz kolejny odniósł się do tego, co wydarzyło się na Kapitolu. Odciął się od osób, które wtargnęły do siedziby amerykańskiego Kongresu.

– W naszym kraju nie ma absolutnie miejsca na przemoc i wandalizm. Przywrócenie Ameryce wielkości zawsze polegało na obronie rządów prawa – oświadczył prezydent Donald Trump.

Odchodzący prezydent tonował nastroje społeczne. Pozwolił sobie na komentarz w związku z działaniami mediów społecznościowych. Konto Donalda Trumpa zablokował m.in. Twitter.

– Wysiłki mające na celu cenzurowanie i blokowanie są złe i niebezpieczne. Musimy teraz słuchać siebie nawzajem, a nie uciszać siebie nawzajem – powiedział prezydent Stanów Zjednoczoncyh.

Do zaprzysiężenia nowego prezydenta USA ma dojść 20 stycznia.

TV Trwam News

drukuj