Informatyczna ośmiornica

Polską wstrząsnęła wielomiliardowa afera informatyczna. Ocenia się, że straty mogą sięgać kilku miliardów. Osławiona „tarcza antykorupcyjna” rządu Donalda Tuska nie zadziałała. Tymczasem początki afery informatycznej sięgają roku 2008. To wtedy rząd Tuska rozpoczął realizację programu „e-administracja”, czyli informatyzację urzędów w Polsce.

Od kilku lat kolejne rządy usiłują wprowadzić plan informatyzacji organów publicznych, modernizacji systemów teleinformatycznych i bezpieczeństwa usług cyfrowych.

Minister od informatyzacji

Po przejęciu władzy przez PO informowano, że projektem osobiście interesował się premier Donald Tusk i wicepremier Grzegorz Schetyna, który był odpowiedzialny jako minister m.in. za informatyzację. Projekt był bowiem realizowany w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, potem w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji.

W pierwszym rządzie Tuska program nadzorował wiceminister MSWiA Witold D. Wcześniej pracował on w kilku firmach, m.in. w Sampo, Towarzystwie Ubezpieczeń na Życie, CEC Government Relations i w Totalizatorze Sportowym. Natomiast Schetyna jako szef MSWiA osobiście patronował wielu przedsięwzięciom z zakresu popularyzowania informatyki.

Kiedy Witold D. obejmował funkcję wiceministra, opozycja przypomniała, że wywodzi się z ekipy Janusza Tomaszewskiego, wicepremiera rządu AWS – UW, gdyż był asystentem i doradcą wiceministra Wojciecha Brochwicza, potem zaś wspólnie z Krzysztofem Bondarykiem przez kilka lat pracował w firmie informatycznej Ticons. Prezesem tej ostatniej spółki był Wiesław Paluszyński, prominentna osoba w biznesie informatycznym i były członek rządowej Rady Informatyzacji.

„Oliwienie” e-administracji

Wiceminister Witold D. został przewodniczącym rządowego zespołu Polska Cyfrowa. Nadzorował program informatyzacji urzędów i stworzenia wspólnej platformy dla całej administracji – Platformy Usług Administracji Publicznej (ePUAP). Według planów interesant po zalogowaniu się na ePUAP (na tzw. Profilu Zaufanym) powinien każdą sprawę załatwiać elektronicznie. Miał też powstać jeden portal zintegrowany z lokalnymi urzędami. Programem objęta miała być również służba zdrowia. Rządowy program miał także połączyć różne bazy danych, m.in. PESEL, ZUS, CEPIK, GUS.

Innymi projektami było stworzenie bazy danych PESEL2. Miała do tego służyć aplikacja ZMOKU, czyli Zintegrowany Moduł Obsługi Końcowego Użytkownika, która miała na bieżąco przekazywać dane wprowadzone w lokalnych ośrodkach do centralnej bazy i jednocześnie udostępniać dane z tej bazy. Ważnym projektem był również kontrakt na paszporty z odciskiem linii papilarnych. Planowano również szybko wprowadzić nowe dowody osobiste z podpisem elektronicznym.

Program miał kosztować kilka miliardów złotych, same koszty informatyzacji służby zdrowia oceniano na blisko 800 mln złotych.

Jednocześnie w Sejmie przygotowywano pakiet ustaw umożliwiających wdrożenie programu. Prace prowadzono m.in. w Komisji „Przyjazne państwo” Janusza Palikota. Wiceminister D. bardzo optymistycznie oceniał rządowy projekt. W wywiadach mówił: „Chcemy na początek ’naoliwić’ e-administrację, ale potem o działanie poszczególnych usług muszą już dbać ci, którzy są gospodarzami poszczególnych aktów prawnych skutkujących koniecznością kontaktu z administracją według określonej procedury”.

W marcu 2010 r. Witold D. został odwołany z MSWiA, odszedł do spółki PGE. Oficjalnie dymisję tłumaczono faktem odejścia z resortu Schetyny.

Natomiast termin wdrożenia systemu e-administracji nieustannie przekładano. Rzecznik MSWiA próbował uspokajać, że „Profil Zaufany ePUAP zostanie udostępniony w terminie późniejszym niż wejście w życie nowelizacji ustawy o informatyzacji”. Wielokrotnie zmieniano również datę wprowadzenia e-dowodu osobistego.

Łapówki w rządzie

Na te opóźnienia w informatyzacji administracji nakładają się śledztwa dotyczące korupcji przy przetargach informatycznych właśnie w resorcie nadzorującym informatyzację administracji.

Zatrzymano kilkadziesiąt osób związanych z realizacją zakupów sprzętu i usług teleinformatycznych. Media informowały, że prawie przy każdym projekcie rządziły łapówki, dlatego wdrożenie strategicznych projektów jest o kilka lat opóźnione. Do dzisiaj nie działają m.in. takie projekty jak Zintegrowany Moduł Obsługi Końcowego Użytkownika, pl.ID, internetowe konto pacjenta, e-dowód osobisty.

W październiku 2011 r. aresztowano byłego dyrektora Centrum Projektów Informatycznych MSWiA Andrzeja M. i jego zastępcę Piotra K. Byli policjantami oddelegowanymi w latach 2008-2010 do pracy w ministerstwie. Korumpującym miał być Janusz J., wiceprezes wrocławskiej firmy informatycznej.

Andrzej M. usłyszał zarzut przyjęcia najwyższej wykrytej w Polsce łapówki – ok. 5 mln złotych. Centrum Projektów Informatycznych powstało w 2008 r., podlegało właśnie wiceministrowi Witoldowi D. CPI zajmowało się projektami informatyzacji administracji. Posiadało budżet rzędu kilkuset milionów euro, część pochodziła ze środków Unii Europejskiej.

Działalność CPI budziła kontrowersje. Duże kontrakty były zlecane bez przetargów, pomimo protestów nie było reakcji przełożonych. Takie kontrowersje wywołał np. kontrakt z IBM Polska, który został podpisany w czerwcu 2009 roku. Dotyczył wdrożenia systemu PESEL2. Jednak firma uzyskała także kontrakt na program pl.ID. Wartość tylko tego kontraktu szacowano na mniej więcej 370 mln złotych.

Nieprawidłowości dotyczą nie tylko MSWiA, ale także innych ministerstw i instytucji. W ostatnich tygodniach zarzuty postawiono też byłemu wiceministrowi MSWiA, wiceszefowi GUS oraz naczelnikowi Wydziału Zamówień Publicznych Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Polityczna zagadka

Jednak wielką zagadką jest tempo śledztwa w tej sprawie. Opinia publiczna była alarmowana o nieprawidłowościach przy przetargach informatycznych już w 2009 roku. Jedna z internetowych gazet wskazywała na dziwne ruchy przy przetargu na prace przy pl.ID. W tym kontekście pojawiło się nazwisko Paluszyńskiego, który „zyskał wielkie wpływy w MSWiA i na rynku mówi się coraz głośniej o tym, że bez jego zgody nie przejdzie żadna decyzja w resorcie”. W dodatku Witold D., Paluszyński i Bondaryk pracowali w tej samej firmie Ticons. Bondaryk w 2002 r. był tam m.in. dyrektorem ds. współpracy z administracją publiczną.

Jednak dopiero w 2011 r. CBA zatrzymało szefów Centrum Projektów Informatycznych MSWiA, a w 2013 r. prokuratura postawiła zarzuty wiceministrowi MSWiA.

Być może odpowiedzią na tę zagadkę jest polityczna wojna pomiędzy premierem Tuskiem a byłym szefem MSWiA Grzegorzem Schetyną. Rewelacje w sprawie „infoafery” pojawiły się w momencie, kiedy Schetyna otwarcie wystąpił przeciwko Jackowi Protasiewiczowi, którego Tusk wspierał jako kandydata na szefa PO na Dolnym Śląsku. Po porażce Schetyny pojawiły się nagrania sugerujące, że stronnicy Protasiewicza popełnili „korupcję polityczną”. Kilka dni później CBA przeprowadziło spektakularne zatrzymania wysokich urzędników państwowych. Ujawniono również fakt przesłuchania Schetyny, który był pytany o lata, kiedy kierował MSWiA, oraz o to, „jaki był zakres obowiązków i odpowiedzialności Witolda D., który jako wiceminister odpowiadał za pion informatyzacji”.

Zagrożenia dla państwa

Wiceminister Witold D., kiedy był wiceministrem MSWiA, zapewniał w mediach, że efekty rewolucji informatycznej w administracji zobaczymy na początku 2011 roku. Efektów nie ma, jest za to olbrzymia korupcja, bałagan oraz brak ważnych projektów informatycznych.

Należy jednak wskazać na jeszcze jeden element tej afery. Projekt modernizacji infrastruktury informatycznej obejmował tak strategiczne dla bezpieczeństwa państwa bazy danych jak np. PESEL, ZUS, GUS.

Jest to łakomy kąsek nie tylko dla firm marketingowych, które w ten sposób mogą opracowywać profile klientów. Celem wszystkich służb specjalnych byłby nieograniczony dostęp do tych zbiorów. W ten sposób uzyskuje się informacje o każdym obywatelu państwa, gospodarce, strategicznych firmach, ale można również poznać zabezpieczenia innych systemów lub produkowanych dokumentów państwowych. Co więcej, taki nieograniczony dostęp umożliwia poznanie danych osób pracujących w instytucjach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa, system ochrony świadków koronnych, legalizację fałszywych danych oficerów służb specjalnych, a tym samym również operacji wywiadowczych.

Aferę informatyczną w MSWiA należy rozpatrywać nie tylko w kontekście gigantycznej korupcji, ale również jako poważne zagrożenie dla fundamentów państwa. Dlatego „infoafera” kompromituje nie tylko bezpośrednich przełożonych skorumpowanych urzędników, ale najważniejszych ministrów rządu Tuska, łącznie z nim samym.

Piotr Bączek

Autor był członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI. Do grudnia 2007 r. pełnił funkcję szefa Zarządu Studiów i Analiz Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Po objęciu Urzędu Prezydenta RP przez Bronisława Komorowskiego został wyrzucony z Biura Bezpieczeństwa

drukuj