Igrzyska olimpijskie przełożone o rok
Igrzyska olimpijskie przesunięte na przyszły rok. To pierwszy taki przypadek w historii. Ze względu na epidemię Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie byłby w stanie zapewnić bezpieczeństwa ani sportowcom, ani kibicom.
Podczas gdy UEFA zdecydowała już wcześniej o przełożeniu piłkarskich mistrzostw Europy, MKOL zwlekał z podjęciem decyzji w sprawie igrzysk. Prezydent Światowej Agencji Antydopingowej Witold Bańka już wcześniej tłumaczył, że jeśli przekładać igrzyska, to o rok lub dwa.
– Igrzyska olimpijskie są tak wielkim przedsięwzięciem, choćby w kategoriach logistycznych, że na pewno będzie trudno je przełożyć o miesiąc czy o dwa. Tak, żeby to było możliwe do zrealizowania – mówił.
MKOL wreszcie podjął decyzję. Nowy termin igrzysk to rok 2021. Nazwa się jednak nie zmieni. Będzie to Tokio 2020.
– To pierwsze w historii przesunięcie igrzysk. Olimpiada to najbardziej złożone wydarzenie na świecie. Musimy zgromadzić 11 tys. sportowców z 206 krajów. To nie tylko uprawianie sportu. To także wspólne życie w wiosce olimpijskiej, wspólne świętowanie kibiców – wskazał przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach.
MKOL, ale też Japonia, czyli organizator igrzysk, nie byłby w stanie zapewnić bezpieczeństwa ani sportowcom, ani kibicom.
– Chcemy chronić zdrowie sportowców i wszystkich osób biorących udział w igrzyskach – dodał Thomas Bach.
Przesunięcie igrzysk będzie ogromnym ciosem dla japońskiej gospodarki.
– Uzgodniliśmy, że będziemy w ścisłym kontakcie. Chcemy utrzymać olimpiadę w Tokio i paraolimpiadę, aby był to znak, że ludzkość pokonała nowego koronawirusa – podkreślił premier Japonii Shinzo Abe.
Sportowcy nie mają żalu. Wiedzą, że nie było innego wyjścia. I przyznaje to wprost rekordzista świata w skoku o tyczce.
– Musimy zrozumieć sytuację; zrozumieć, że niektóre rzeczy są ważniejsze od sportu. Będziemy czekać na kolejny rok – powiedział rekordzista świata w skoku o tyczce Armand Duplantis.
Pandemia wirusa nie tylko uderzyła w same igrzyska. Nie pozwoliła też sportowcom na walkę o olimpijskie przepustki, o czym przypomina polski wicemistrz świata na 800 m Adam Kszczot.
– W obecnej sytuacji, ze względu na szalejącego koronawirusa, brak możliwości normalnych przygotowań oraz brak opcji robienia minimów, nie mogło być innej decyzji, jest słuszna i popieram ją – zaznaczył wicemistrz świata w biegu na 800 m Adam Kszczot.
Sportowcy nie rezygnują z treningów. Formę szykują na kolejny rok.
TV Trwam News



