Gruzja – walka między Europą a „ruskim mirem”
Gruzja pogrąża się w coraz większym chaosie. Czwartą noc z rzędu na ulicach Tbilisi zebrali się protestujący, którzy chcą dla Gruzji przyszłości w Europie.
W stronę policji protestujący rzucają fajerwerkami, a policja odpowiada armatkami wodnymi – tak od czterech nocy wygląda rzeczywistość w stolicy Gruzji. Epicentrum protestów w Tbilisi znajduje się przed budynkiem parlamentu.
🇬🇪🤯🤯🤯 pic.twitter.com/9ji0dC5qos
— MAKS 24 🇺🇦👀 (@Maks_NAFO_FELLA) November 30, 2024
Gruzinów do wyjścia na ulicę zmusiła zapowiedź rządu o zamrożeniu na cztery lata rozmów akcesyjnych z Unią Europejską. Protestujący domagają się wpisania członkostwa w Unii jako celu do konstytucji.
– Nie chcemy być częścią Rosji. Chcemy być częścią Europy i należymy do Europy – wskazała protestująca kobieta.
– Protestuję przeciwko Rosji. Rosja próbuje okupować całą Gruzję – dodał protestujący mężczyzna.
Kryzys w Gruzji przybiera na sile od końca października. Rozpoczęło się od wygranych przez Gruzińskie Marzenie, prorosyjską partię, wyborów parlamentarnych. Wyników wyborów nie uznała część społeczeństwa, a także prezydent kraju, Salome Zurabiszwili. Wątpliwości zgłaszały też organizacje międzynarodowe.
– Uczestniczyliśmy w wyborach, które były ewidentnie sfałszowane – oznajmił jeden z protestujących Gruzinów.
Premier Gruzji wywodzący się z partii Gruzińskie Marzenie oskarżył uczestników protestów o planowanie rewolucji na wzór Majdanu na Ukrainie.
– W Gruzji nie będzie Majdanu. Dzisiejsza Gruzja w żadnym wypadku nie jest Ukrainą z 2014 roku i dlatego scenariusz Majdanu nie zostanie zrealizowany – mówił Irakli Kobachidze.
Wiele wskazuje na to, że kryzys w Gruzji jeszcze się pogłębi pod koniec roku. Wówczas urząd ma złożyć prezydent Salome Zurabiszwili, która już dziś zapowiada, że nie zamierza tego zrobić.
– Nie ma legalnego parlamentu, a zatem nielegalny parlament nie może wybrać nowego prezydenta. Dlatego żadna inauguracja nie może się odbyć, a mój mandat trwa do czasu utworzenia legalnie wybranego parlamentu – stwierdziła Salome Zurabiszwili.
W Gruzji prezydenta wybiera parlament. Prawo wyboru ma zatem partia Gruzińskie Marzenie, która ogłosiła że ich kandydatem na prezydenta jest Micheil Kawazaszwili, polityk i były piłkarz.
– Pani Salome Zourabiszwili ma jeszcze cztery piątki i nie może tego zaakceptować. Rozumiem jej stan emocjonalny, ale 29 grudnia będzie musiała opuścić swoją rezydencję i oddać budynek prawowitemu prezydentowi – powiedział premier Gruzji.
Prezydent Gruzji oraz cztery partie opozycyjne domagają się rozpisania nowych wyborów przez międzynarodową administrację. Premier już odpowiedział, że nowych wyborów nie będzie.
TV Trwam News



