Gross siewcą antysemityzmu

Informowanie ludzi o zbrodni popełnionej przez członków ich narodu na innej narodowości nie prowadzi do wzmożenia poczucia winy. Wręcz przeciwnie, takie działanie wywołuje mechanizmy obronne, które powodują wzmacnianie dbałości o ochronę dobrego imienia własnej narodowości – do takich wniosków doszedł prof. dr hab. Mirosław Kofta z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego po badaniach przeprowadzonych na studentach w związku z wydaniem książki „Strach” Jana Tomasza Grossa.

– Niewątpliwie, jeżeli członkowie jakiegoś narodu dowiadują się o jakiejś zbrodni popełnionej przez ich pobratymców na członkach innego narodu, powoduje to pewien dyskomfort. Chcieliśmy zbadać dokładnie tę zdolność odczuwania winy przez Polaków na kanwie ostatnio wydanej książki Grossa – powiedział Kofta na wczorajszym posiedzeniu sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Swoje badania psychologiczne profesor przeprowadził na kilku grupach studentów UW, wśród których rozprowadził historyczną informację o aktach antysemityzmu w Polsce powojennej oraz drugą – fałszywą, o rzekomej bliskości kulturowej obu narodów: polskiego i żydowskiego. – Zapytaliśmy o samoocenę swoich emocji w skali siedmiostopniowej. Sama informacja o popełnionej zbrodni powodowała wśród badanych niechęć do prześladowanej grupy narodowościowej. Pojawiała się natomiast chęć dbania o podwyższenie wartości własnego narodu – stwierdził Kofta. Zupełnie inną sytuację zaobserwował wśród grupy celowo zdezinformowanej o rzekomej bliskości kulturowej Polaków i Żydów. Według Kofty, tylko w takim kontekście można było zaobserwować wzrost współczucia i chęć zweryfikowania swojej postawy do tego drugiego narodu.
Jak się okazało na spotkaniu, powyższe wyniki badań zostały w sposób raczej niezamierzony potwierdzone przez referat pod tytułem „Antysemityzm w Polsce”, wygłoszony przez prof. Ireneusza Krzemińskiego z Uniwersytetu Warszawskiego. Mianowicie przeprowadził on statystykę postaw antysemickich w Polsce na przestrzeni lat 1992-2002. Wynikało z niej, że w tym okresie w naszym kraju mieliśmy znaczący wzrost postaw antysemickich, wzrosła jednak także polaryzacja obu stanowisk: antysemickiej i antyantysemickiej. – W ciągu 10 lat mieliśmy bardzo znaczący wzrost postaw antysemickich, wynoszący około 10 procent. Jednak równolegle wzrósł dwukrotnie wskaźnik antyantysemityzmu.
Oskarżanie jednego narodu o zbrodnie, czego niedawno np. doświadczyliśmy na przykładzie książki „Strach” Jana Tomasza Grossa, powoduje mechanizmy obronne i niechęć do „ofiar”. Krzemiński dodał jednocześnie, że antysemityzm to zbyt skomplikowana sprawa i nie można na niego patrzeć przez uproszczony stereotyp ukazywany przez „Gazetę Wyborczą”.
Niestety, zebrani nie usłyszeli natomiast od profesora, co to znaczy postawa antysemicka. Czy wytykanie bowiem przez Polaków niektórych wad lub przewin narodu żydowskiego można automatycznie nazywać „antysemityzmem”?
Konferencja pod tytułem „Tożsamość mniejszości narodowych i etnicznych: akulturacja, asymilacja, stygmatyzacja” odbyła się w środę w Sejmie. Jej celem było m.in. ukazanie stopnia asymilacji mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce oraz kolektywnego poczucia winy na przykładzie stosunków polsko-żydowskich.

Jacek Dytkowski

drukuj