fot. www.gov.pl

Gorący spór o rolę Polski w polityce międzynarodowej

Dyskusja wokół exposé ministra Radosława Sikorskiego ujawniła duże emocje w relacjach resortu spraw zagranicznych z Pałacem Prezydenckim. Częściowo zażegnany spór o ambasadorów rozszerza się na Trójmorze i sposób, w jaki rząd prowadzi politykę unijną. Prezydent nie ukrywa rozczarowania działaniami polskiej prezydencji.

Wystąpienie szefa MSZ, Radosława Sikorskiego, zakończył kampanijny okrzyk „Cała Polska naprzód!”. Exposé zostało zamienione w polityczną konfrontację: ministra z opozycją, a później ministra z prezydentem.

– Pan minister de facto sprowadził to wszystko do polityki partyjnej – ocenił Andrzej Duda.

Partyjne było hasło i za partyjne można uznać też ciągłe próby przyklejenia do Prawa i Sprawiedliwości etykietki tych, którzy osłabiają Unię Europejską. Minister nie dostrzega wiszącego nad Polską widma superpaństwa, nie widzi też potencjału w Trójmorzu. W exposé nie wspomniał on o nim ani słowem, a gdy wytknął mu to prezydent, Radosław Sikorski przekonywał, że to tylko jeden z wielu formatów i to ten, który wymaga od Polski nakładów, bez widocznych zysków.

– Tutaj, w Warszawie, będziemy mieli za kilka dni szczyt Trójmorza. Przyjadą prezydenci państw Trójmorza, przyjadą szefowie rządów – zwrócił uwagę prezydent.

Organizacja szczytu nie budzi entuzjazmu rządu.

– Pan prezydent wystosował zaproszenia bez uzgodnienia z rządem i rząd nie wie, jaka ma być agenda i cel tego spotkania – powiedział Radosław Sikorski.

Za ważniejsze minister uważa inne spotkanie.

Najważniejsze spotkanie prezydencji dopiero przed nami, w dniach 7-8 maja tu, w Warszawie – nieformalne spotkanie ministrów spraw zagranicznych – stwierdził szef polskiego MSZ.

Prezydent ma inne zdanie. Andrzej Duda podkreślił, że Trójmorzem interesują się Japonia i państwa Zatoki Perskiej i wskazał na przyjazd do Polski amerykańskiego sekretarza energii. Głowa państwa zapytała, dlaczego w Polsce nie ma unijnego szczytu.

– Ważne spotkania odbywają się – jak Państwo wiecie – w Paryżu, w Brukseli, w innych miejscach. Premier Donald Tusk na te spotkania jeździ, ale nie organizuje takich spotkań w Polsce – mówił Andrzej Duda.

Radosław Sikorski nie uważa, by szczyt unijny był kompetencją prezydencji. Przekonywał on, że szczyt Trójmorza uznałby za sukces, jeśli wziąłby w nim udział prezydent Stanów Zjednoczonych. Zgoda między Pałacem Prezydenckim i resortem spraw zagranicznych jest, ale w temacie dążenia Polski do członkostwa w G20 oraz w sprawie pierwszych nominacji ambasadorskich – nie wszystkich, bo szef MSZ nie zrezygnował z próby zrobienia ambasadorem w Waszyngtonie Bogdana Klicha.

TV Trwam News

drukuj