fot. PAP/EPA

Głowice nuklearne na Krymie

Szef rosyjskiej dyplomacji sugeruje, że Moskwa może zdecydować o umieszczeniu na Krymie głowic nuklearnych. Przeciwko tym zapowiedziom stanowczo protestuje premier Ukrainy. Brak za to reakcji polskich władz, które milczą, również jeśli chodzi o manewry wojskowe przeprowadzone przy naszej granicy z Rosją. Tym razem są one kilkukrotnie większe niż zazwyczaj.

Polska graniczy z Rosją na odcinku ponad 200 km. Niespełna tydzień temu w obwodzie kaliningradzkim Rosjanie przeprowadzili manewry wojskowe. Dopiero dziś na łamach RIA Novosti poinformował o nich Szef Wydziału Operacyjnego Sztabu Generalnego gen. Andriej Kartapołow.

Zgromadzono 250 czołgów, 55 okrętów i ponad 100 dział, a także rakiety Iskander. Jak mówi Tomasz Szatkowski z Narodowego Centrum Studiów Strategicznych, to rakiety trudno wykrywalne przez radary, które mogą szybko osiągnąć cele położone w Polsce.

– One mają swoją szczególną wagę. To są pociski, które mogą przenosić ładunki tylko z ładunkiem nuklearnym. To specjalny komunikat dla zachodu, w tym Polski – powiedział dr Tomasz Szatkowski z Narodowego Centrum Studiów Strategicznych.

Tuż przy naszej wschodniej granicy Rosjanie wykonali także 60 lotów bojowych, czym pochwalił się dowódca rosyjskich sił powietrznych Wiktor Bondarev. Choć Rosjanie często ćwiczą w Kaliningradzie, to manerwy sprzed tygodnia były niezapowiedziane i pięciokrotnie większe od tych, które odbyły się w wakacje. Moskwa coraz mocniej manifestuje swoje możliwości militarne. Zwłaszcza jeśli chodzi o ataki z powietrza – mówi gen. rezerwy Tomasz Bąk.

Polskie władze także wysyłają sygnały o charakterze militarnym. Z początkiem grudnia minister Siemoniak podpisał umowę na dostawę 40 rakiet JASSM. Te nowoczesne  pociski manewrujące o zasięgu ponad 350 km mają jednak znaleźć się pod skrzydłami naszych samolotów F-16 najwcześniej za dwa lata. Dziś za to odbyło się wodowanie kadłuba okrętu patrolowego Ślązak. Teraz czas na jego  wyposażenie, w pierwszej kolejności w napęd.

Tylko że w tej chwili, także na Bałtyku Rosjanie zwiększyli swą aktywność militarną. Polska ma przestarzałą marynarkę wojenną a ORP Ślązak to po prostu próba ratowania nieudanego programu budowania korwet. Program ten pochłonął miliony złotych.

Tymczasem Moskwa rozpętała wojnę propagandową na większą skalę. W udzielonym agencji Interfax wywiadzie rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow nie wykluczył, że na Krymie znajdą się głowice atomowe.

 – Państwo rosyjskie w myśl prawa międzynarodowego ma wszelkie podstawy, by zarządzać swoim legalnym arsenałem jądrowym zgodnie ze swoimi interesami i swoimi prawno-międzynarodowymi zobowiązaniami – powiedział Siergiej Ławrow.  

W odpowiedzi na to, premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk zaapelował do krajów zachodu, aby nie pozostały obojętne wobec tych gróźb. W jego przekonaniu rosyjskie władze szantażują NATO a ponieważ mogą być nieobliczalne, mogą łamać traktaty dotyczące nierozprzestrzeniania broni jądrowej.

 

 

TV Trwam News

drukuj