(fot. PAP)

Głosowanie nad wotum nieufności dla KE

Parlament Europejski zagłosuje dziś nad wnioskiem o wotum nieufności dla Komisji Europejskiej i jej przewodniczącego Jean-Claude Junckera. Do odwołania Komisji Europejskiej potrzeba  dwie trzecie głosów popierających wniosek.

Wotum nieufności zgłosiło 76 posłów w związku z ujawnieniem podpisania tajnych umów, obniżających podatki wielkim koncernom, za czasów, gdy Jean-Claude Juncker stał na czele rządu Luksemburga. Podczas debaty, która odbyła się w poniedziałek,  chadecy, liberałowie i socjaliści stanęli murem w obronie Junckera. Stwierdzili, że zaproponował już rozwiązania, które skłonią koncerny do płacenia uczciwych podatków. Wszystko wskazuje na to, że wotum nieufności zostanie jednak odrzucone przez Parlament Europejski. Tymczasem szef Komisji Europejskiej zaprezentował długo oczekiwany plan, który ma pobudzić inwestycje w Unii na ponad 300 miliardów euro. Plan ma być panaceum na słabości niemogącej się podnieść z kryzysu gospodarki unijnej.

– Dzisiaj Europa, po latach walk, potrzebuje przywrócenia wiarygodności budżetowej i wspierania reform. Dziś dodajemy trzeci punkt – pozytywny proces ambitnego planu inwestycyjnego, jeszcze bardziej realistyczny dla Europy. Europa potrzebuje impulsu – powiedział Jean-Claude Juncker.

Plan Junckera zakłada utworzenie Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych, który miałby wydawać pieniądze na różne projekty inwestycyjne wymyślone przez unijnych komisarzy.

– Pieniądze nie spadają z nieba. Nie mamy maszyny do drukowania pieniędzy. Będziemy musieli przyciągnąć pieniądze. Dzisiaj, utworzenie nowej architektury uczyni to możliwym. Kluczem jest zapewnienie zdolności ryzyka, które może odblokować dodatkowe inwestycje –  dodał Jean-Claude Juncker.

Jednak prawdziwa zagadka kryje się w mnożniku Junckera, który obliczył, że 21 miliardów euro wydanych przez Unię (faktycznie tylko 8 miliardów gwarancji i 5 miliardów euro wyciągniętych z Europejskiego Banku Inwestycyjnego) rozmnoży się do 315 miliardów euro. Jeszcze większe zdziwienie budzi fakt, że dług zaciągnięty pod te wydatki nie będzie wliczany do statystyk zadłużenia publicznego krajów Unii Europejskiej.

– Panie Juncker , niestety, 300 miliardów –  ten słynny pakiet, który Pan obiecał na 15 lipca – jest pusty. To tylko puste słowa. Co prawda faktycznie 16 miliardów pochodzi z budżetu wspólnotowego, a 5 z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Jednak nie ma ani jednego świeżego euro – mówił podczas debaty Dimitris Papadimoulis, eurodeputowany.
– To hokus-pokus, abrakadabra. Wielki mag Juncker  grzebie w fałszywych pieniądzach – mówił Gerolf Annemans, eurodeputowany.

Pijarowcy nazwali plan szefa Komisji Europejskiej mobilizacją 315 miliardów euro. Jednak ta mobilizacja może wyrządzić jedynie szkody Europejczykom. A wszystko za sprawą zasobów sektora prywatnego, które zostaną zaprzęgnięte do niezbyt produktywnych inwestycji, pogarszając w ten sposób kondycję europejskiej gospodarki.


TV Trwam News

drukuj