fot. pixabay.com

Gdańsk: kolejnych dwóch pseudokibiców zatrzymanych po meczu Lechii z Akademiją Pandev

Policja zatrzymała kolejnych dwóch mężczyzn w związku z udziałem w bójce i uszkodzeniem mienia, do których doszło na początku lipca na terenie stadionu podczas meczu Lechii Gdańsk z Akademiją Pandev. Wcześniej policjanci zatrzymali dziesięciu mężczyzn.

Oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku Magdalena Ciska przekazała, że we wtorek rano policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o bójkę i uszkodzenia mienia podczas meczu Lechii Gdańsk z Akademija Pandev, który odbył się 7 lipca br. na gdańskim stadionie.

„Do zatrzymania 25-latka doszło ok. godz. 7.00 na terenie powiatu olsztyńskiego, drugiego z mężczyzn 39-latka zatrzymano po godz. 8.00 na terenie Gdańska” – relacjonowała Ciska.

Dodała, że podejrzani w środę zostaną doprowadzeni do prokuratury i usłyszą zarzuty karne za uszkodzenie wyposażenia pubu znajdującego się na terenie stadionu i spowodowanie strat nie mniejszych niż 100 tysięcy złotych.

„Kolejny zarzuty dotyczył przestępstwa pobicia przy użyciu niebezpiecznego narzędzia i spowodowania uszkodzeń ciała oraz zakłócenia przebiegu imprezy masowej i spowodowania ucieczki przebywających tam osób oraz przerwania meczu przez sędziego” – tłumaczyła Ciska.

Popełnione przez mężczyzn przestępstwa miały charakter chuligański, co będzie miało wpływ na możliwość podwyższenia kary.

To nie pierwsze zatrzymania po meczu Lechii Gdańsk z Akademiją Pandev. Dzień po tym wydarzeniu, policjanci zatrzymali czterech innych mężczyzn. Trzem z nich prokuratura postawiła zarzuty. W poniedziałek zatrzymano kolejnych sześciu pseudokibiców. Zarzuty, z tej zatrzymanej grupy, usłyszało czterech mężczyzn.

Sąd zastosował wobec siedmiu mężczyzn tymczasowy trzymiesięczny areszt.

Za udział w pobiciu przy użyciu niebezpiecznego narzędzia grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Za przestępstwo uszkodzenia mienia grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat. Za przestępstwo zakłócenia imprezy masowej grozi do 2 lat pozbawienia wolności.

PAP

drukuj