fot. PAP/Adam Warżawa

Frankowicze wciąż czekają, w jaki sposób sądy będą rozpatrywały ich sprawy

Frankowicze wciąż czekają najpierw na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, później na uchwałę Sądu Najwyższego, która określi, w jaki sposób sądy będą rozpatrywały ich sprawy. Na werdykt nie chce czekać część banków. Do kredytobiorców trafiają oferty ugody. Banki obawiają się, że niekorzystna decyzja Sądu Najwyższego, będzie kosztować je miliardy złotych.

Posiedzenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, która ma ujednolicić orzecznictwo w sprawie kredytów frankowych, po raz kolejny zostało odłożone w czasie. Tym razem na 11 maja 2021 roku.

– Będzie większa pewność prawa, a więc większa pewność co do oczekiwań, co mnie może jako frankowicza spotkać w sądzie – mówi prof. Jakub Szczerbowski, dyrektor w Biurze Rzecznika Finansowego.

Wcześniej, bo 29 kwietnia w sprawie frankowiczów wypowie się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Będzie to odpowiedź na pytanie prejudycjalne Sądu Okręgowego w Gdańsku. Niekorzystne rozstrzygnięcie sądu może kosztować banki miliardy złotych – zwraca uwagę Mariusz Kękuś, ekonomista.

– W najbardziej pesymistycznym wariancie koszt dla banków jest szacowany na 234 mld złotych – zaznacza Mariusz Kękuś.

To szacunki Komisji Nadzoru Finansowego. Dotyczą scenariusza, w którym umowy frankowe zostałyby unieważnione, bank zwraca pobrane raty, a klient nie zwraca kapitału.

Dziś sędziowie obawiają się orzekać na niekorzyść banków – mówi Andrzej Stępkowski ze Stowarzyszenia Pro Futuris.

– To, co się najczęściej przewijało, gdzie sędziowie się najbardziej bali, czyli stwierdzić nieważność umowy kredytowej – podkreśla Andrzej Stępkowski.

Frankowicze nie mogą być jednak pewni, że właśnie taką uchwałę podejmie Sąd Najwyższy. Komisja Nadzoru Finansowego oszacowała, jaki koszt poniosłyby banki także w przypadku innego rozstrzygnięcia. I tak unieważnienie umowy i zwrot kapitału przez klientów to koszt 102 mld złotych. To wariant bez opłaty za korzystanie z kapitału. Opcja, w której klient poniesie koszty korzystania z kapitału to niższy koszt dla banków o 31 mld złotych. Banki mogą zapłacić jeszcze mniej, jeśli podpiszą ugody z klientami. Wtedy będzie to łącznie wydatek na poziomie 34,5 mld złotych.

– Kredyty są traktowane, jakby od początku były udzielone w złotych, stosowana jest do nich stawka WIBOR plus marża – dodaje Mariusz Kękuś.

Do takiego rozwiązania banki przekonuje Komisja Nadzoru Finansowego. PKO BP ma w kwietniu zdecydować o stworzeniu specjalnego funduszu, z którego finansowane będą ugody z kredytobiorcami. Na fundusz trafi blisko 7 mld złotych. Frankowicz, według PKO BP, zostanie potraktowany w taki sam sposób, jak kredytobiorca złotówkowy.

„To rozwiązanie jest obecnie jedynym, które ma szansę na realne wdrożenie i które pogodzi interesy banków, kredytobiorców walutowych, złotowych i deponentów, u których banki zaciągnęły swój dług” – podaje PKO BP.

Ugody – co wynika z informacji, jakie docierają do rzecznika finansowego – nie cieszą się popularnością wśród frankowiczów. Ponadto, rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego korzystne dla kredytobiorców, może wpłynąć na ofertę banku.

– Rozstrzygnięcie korzystne dla frankowiczów będzie musiało być wzięte przez banki pod względem tego, jaką treść ugody oferować. Wydaje się, że powinny być one korzystniejsze dla frankowiczów – mówi prof. Jakub Szczerbowski, dyrektor w Biurze Rzecznika Finansowego.

Rzecznik finansowy nie zaleca frankowiczom pośpiechu. Proponuje oczekiwanie na uchwałę Sądu Najwyższego. Pojawia się coraz więcej pytań, jak ujednolicone orzecznictwo wpłynie na sytuację całego sektora bankowego i czy nie będzie potrzebna interwencja Narodowego Banku Polskiego.

– Banki nie sygnalizują takiej potrzeby. […] Nie istnieje możliwość udzielenia pomocy publicznej przez NBP dla jednego banku. Byłoby to sprzeczne z prawem europejskim – wskazuje prof. Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego.

Prezes NBP mówi, że dziś tylko jeden bank próbuje dynamicznie zawierać ugody z klientami. Analizy ekonomistów wskazują, że najwięcej kredytów we frankach ma w swoim portfelu PKO BP. W dużej mierze to efekt przejęcia Nordea Banku kilka lat temu. Jeśli chodzi o procentowy udział franka we wszystkich kredytach i pożyczkach, w czołówce są Bank Millenium, Getin Noble Bank i mBank.

 

TV Trwam News

drukuj