fot. Marek Borawski / Nasz Dziennik

Feministki lobbują za odrzuceniem ustawy dotyczącej pigułki „dzień po”

91 organizacji pozarządowych i grup kobiecych apeluje do Senatu o odrzucenie przepisów ograniczających dostęp do pigułki wczesnoporonnej ellaOne. Senatorowie mają zająć się tą sprawą w najbliższy wtorek.

Przyjęte w tym tygodniu przez Sejm przepisy mówią, że tzw. pigułka „dzień po”, o silnym działaniu hormonalnym, będzie sprzedawana tylko na receptę.

91 organizacji pozarządowych i nieformalnych grup kobiecych we wspólnym stanowisku oceniły, że decyzja Sejmu godzi w interes kobiet. Ich zdaniem nowe przepisy „to krok w tył” i potwierdzenie, że „w Polsce prawa kobiet nie są respektowane”. Projekt trafił do Senatu. Środowiska feministyczne domagają się odrzucenia przepisów przez Senat.

Wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński wskazuje: te regulacje mają jeden cel – wzmocnienie bezpieczeństwa Polek.

– Jeżeli lekarz uważa, że tego typu specyfik może być aplikowany kobiecie tylko i wyłącznie pod nadzorem lekarza, to należy się tego trzymać i odrzucić na bok cały ten politycznie poprawny feministyczny bełkot czy krzyk i kierować się przesłanką medyczną, a nie polityczno-poprawną wrzawą. Chciałbym zapytać te panie, czy one są lobbystakmi tej firmy, zajmującej się produkcją tegoż specyfiku, no bo czemu ma to służyć? – pyta Joachim Brudziński.

Od 2015 r. wczesnoporonną pigułkę ellaOne, bez konieczności wizyty u lekarza, mogą kupić osoby powyżej 15. roku życia.

W styczniu 2015 r. Komisja Europejska zdecydowała, że pigułka może być dostępna w krajach Unii bez recepty, nie wprowadzając ograniczeń wiekowych. Komisja pozostawiła jednak krajom członkowskim wybór. Rząd PO-PSL, mimo sprzeciwu wielu środowisk, dopuścił pigułkę do sprzedaży bez recepty.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj