fot. PAP/EPA

Ekspert: Tureckie referendum może doprowadzić do destabilizacji kraju

Gdyby nie nieprawidłowości wynik niedzielnego referendum ws. zmiany systemu rządów w Turcji mógłby być inny – ocenia austriacka deputowana Alev Korun z misji obserwacyjnej Rady Europy.

Według wspólnej misji OBWE i RE procedury zastosowane w kampanii i podczas referendum w tym kraju nie spełniały międzynarodowych standardów. W ocenie tureckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych obie oceny są nie do przyjęcia.

Ze wstępnych wyników można wywnioskować, że zwyciężyli zwolennicy prezydenckiego systemu rządów, którzy mieli uzyskać 51,4 proc. głosów. Istnieje podejrzenie, że 2,5 mln głosów mogło jednak zostać zmanipulowanych.

W ocenie dr Michała Kuzia, politologa, turecki prezydent przeforsował swój projekt wprowadzający rządy silnej ręki na fali popuczowej popularności. Ekspert przypomina, że poparcie prezydenta w tej kwestii nie jest przygniatające.

Zdaniem politologa referendum może tylko zaostrzyć wewnętrzny spór polityczny w tym kraju, tego obawiają się inne krajów.

– Turcja jest społeczeństwem bardzo podzielonym. Nie wiadomo jeszcze na pewno, czy prezydent Erdogan sfałszował referendum, ale wiadomo, że w ostatnich miesiącach prowadził ostrą polityczną grę głęboko antagonizującą tureckie społeczeństwo. Teraz pojawia się obawa, że dojdzie do destabilizacji kraju, czego absolutnie nikt by nie chciał. W związku z tym płyną sygnały, które namawiają ośrodek władzy w Turcji do tego, żeby zwolnił tempo reform i nie prowadził do dalszych podziałów – zaznaczył Michał Kuź.

Wyniki referendum w Turcji przyjęła do wiadomości m.in. Polska. Obecnie – jak podaje MSZ – czekamy jednak na oficjalne potwierdzenie.

Ostateczne wyniki mają być podane przez turecką komisję wyborczą w ciągu 10-11 dni.

RIRM

drukuj