Fot. PAP

Eksperci USA potwierdzają obecność trotylu

Eksperci USA badający m.in. fragment pasa bezpieczeństwa oraz część rękawa koszuli jednej z osób z katastrofy smoleńskiej stwierdzili na pierwszym z nich obecność śladów trotylu.

Opis analizy przeprowadzonej 26 kwietnia bieżącego roku, na obecność materiałów wybuchowych na szczątkach TU-154M opublikował na blogu prof. Kazimierz Nowaczyk – ekspert parlamentarnego zespołu badającego katastrofę rządowego Tupolewa.

We wtorek „Rzeczpospolita” zamieściła publikację o wykryciu materiałów wybuchowych we wraku samolotu. Później gazeta wycofała się z tych informacji. Tymczasem poseł Marcin Mastalerek zwraca uwagę, że autor artykułu Cezary Gmyz wcale nie wycofał się ze swoich tez. Teraz może dojść do takiej sytuacji, że red. naczelny Tomasz Wróblewski poniesie najwyższą karę zawodową i straci pracę.

Na polskim rynku medialnym, prasa, która nie sprzyja władzy jest karana w bardzo różny sposób – zauważa poseł. I dodaje, że po publikacji artykułu dotyczącego trotylu były bardzo duże naciski na gazetę i redaktorów.

Kiedy ukazał się artykuł w Rzeczpospolitej dotyczący trotylu były bardzo duże naciski na redakcję Rzeczpospolitej, na redaktora naczelnego – Tomasza Wróblewskiego, ale także na redaktora Cezarego Gmyza. Skąd takie podejrzenie? Znamy wszyscy sytuację w której szef kancelarii premiera – Tomasz Arabski dzwoni do prezesa Polskiej Agencji Prasowej i wymusza na nim odstąpienie od pytania. Mamy tu sytuację gdy rzecznik prasowy MSZ dzwoni do jednej z redakcji i próbuje wymusić, żeby nie ukazał się nieprzychylny artykuł dla MSZ. Tu w tak istotnej, w tak ważnej sprawie jestem przekonany, że musiały być bardzo duże naciski – powiedział poseł Marcin Mastalerek.

Sprawa obecności materiałów wybuchowych na wraku Tupolewa odbiła się także szerokim echem m.in. w Niemczech. Dziennik Westdeutsche Zeitung napisał, że wiadomość o trotylu na wraku TU-154M nie jest bezpodstawna. Autor pisze również, że prawdopodobnie samolot został rozerwany w wyniku wybuchu.

Tymczasem takie doniesienia potwierdzają eksperci oraz ekspertyzy wykonane dużo wcześniej – powiedział poseł Marcin Mastalerek.

– Mnie całkowicie nie przekonuje stanowisko prokuratury, która zaprzecza temu, że był trotyl na wraku TU-154M. Dokładnie pamiętam jak ta sama prokuratura zaprzeczała, że podmienione zostały ciała ofiar katastrofy smoleńskiej. Pamiętam komunikaty prokuratury, że ekshumacje są bezsensowne, że nie było żadnej zamiany ciał, że nic się takiego nie stało. Dokładnie pamiętam te konferencje prasowe. Dziś cała Polska mogła zobaczyć, że jednak były podmienione ciała ofiar katastrofy smoleńskiej. Niestety w sprawie trotylu może być podobnie. Dziś słyszymy zapewnienia ze strony prokuratorów, tak jak słyszeliśmy zapewnienia w sprawie ekshumacji, gdzie też zaprzeczano – dodaje poseł Marcin Mastalerek.

Westdeutsche Zeitung informuje ponadto, że we krwi technika pokładowego Jaka-40 Remigiusza Musia (jednego z najważniejszych świadków katastrofy smoleńskiej), który kilka dni temu został znaleziony martwy – wykryto środki odurzające.

 

Wypowiedź posła Marcina Mastalerka:

Audio MP3
Pobierz

RIRM

drukuj