fot. PAP/Dominik Kulaszewicz

Dziś oficjalna opinia Instytutu Sehna ws. teczki TW „Bolka”

W Warszawie odbędzie się dziś konferencja prasowa w sprawie opinii dotyczącej teczki TW „Bolek”. Opinię przygotowali biegli Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie.

Konferencja rozpocznie się o godz. 9.30 w Centrum Edukacyjnym Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie przy ul. Marszałkowskiej 21/25.

„Przedmiotem konferencji będzie opinia biegłych z zakresu badania pisma ręcznego Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie im. Prof. Jana Sehna, wydana w śledztwie Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku, prowadzonym w sprawie poświadczenia nieprawdy w dokumentach teczki personalnej i teczki pracy tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie <<Bolek>>, na szkodę Lecha Wałęsy” – podał dział prasowy Prokuratury Krajowej w komunikacie przesłanym PAP.

W konferencji wezmą udział: prezes IPN Jarosław Szarek, szef pionu śledczego IPN Andrzej Pozorski oraz dyrektor Instytutu Sehna dr hab. Maria Kała.

Jak dowiedziała się w sobotę nieoficjalnie PAP w źródłach zbliżonych do Biura Prezesa IPN oraz do Kolegium IPN, opinia ws. dokumentów z teczki TW „Bolka”, które znaleziono po śmierci gen. Czesława Kiszczaka w jego domu, potwierdza współpracę Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. Według źródeł PAP, tylko co do paru dokumentów zgłoszone są wątpliwości, nie mają jednak one znaczenia dla tej oceny. Źródła PAP nie określiły jakiego okresu dotyczy ta współpraca.

Andrzej Michałowski, działacz opozycyjny w czasach PRL, mówi, że członkowie „S” już wtedy wiedzieli o współpracy Lecha Wałęsy z SB.

– To, że on współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa, my jako działacze „Solidarności” dowiedzieliśmy się już w okresie, powiedzmy, stanu wojennego, w okresie sierpnia, jeszcze tego karnawału „Solidarności”. Zastanowiło to ludzi takich jak my, portowcy, kiedy już Anna Walentynowicz o tym mówiła, kiedy już głośno się mówiło – Gwiazdowie o tym mówili. Jak Wałęsa stracił prezydenturę, myśmy wiedzieli, że to był „Bolek”, wiedzieliśmy od Hodysza, od Milczanowskiego, ale oni to wszystko kryli – służby specjalne, gen. Czempiński, na zlecenie Andrzeja Milczanowskiego, na zlecenie, w zasadzie, Wachowskiego – komentuje Andrzej Michałowski.

PAP/RIRM

drukuj