Dwa nurty scenariusza rozbiorowego

Szanowni Państwo!

   Nasi okupanci z bezpieczniackich watah najwyraźniej przez gęsią skórkę czują, że kryzys, który coraz bardziej daje się nam we znaki, może przysporzyć im kłopotów z utrzymaniem w ryzach naszego mniej wartościowego narodu tubylczego. Czymże innym wytłumaczyć skierowanie do Sejmu rządowego projektu ustawy, przewidującego wykorzystanie zagranicznych funkcjonariuszy, to znaczy – policjantów, bezpieczniaków i żołnierzy – do tłumienia rozruchów i zapewniania porządku i bezpieczeństwa publicznego w Rzeczypospolitej Polskiej? Widać wyraźnie, że bezpieczniackie watahy za pośrednictwem Umiłowanych Przywódców pragną stworzyć sobie pozory legalności dla sprowadzania do Polski czy to gestapo, czy NKWD, czy innego Mosadu, żeby wspólnie nas pacyfikować, to znaczy – pałować, rozpędzać i maltretować na wszelkie sposoby – oczywiście za nasze pieniądze, bo wiadomo, że ani gestapo, ani NKWD, ani Mosad za darmo nie kiwną palcem. Okazuje się tedy, że scenariusz rozbiorowy, w który nikt nie chce wierzyć, jako w produkt potępionej przez „mądrych i roztropnych” teorii spiskowej, zaczyna przybierać konkretne kształty.

Audio MP3
Pobierz

   Ale te targowickie  przygotowania stanowią tylko jeden nurt. Drugi nurt obejmuje projekty różnych przetasowań na tak zwanej „politycznej scenie”. Ta nieszczęsna scena jest obrazem tragifarsy, symbolizowanej przez osobę legitymującą się dokumentami wystawionymi na nazwisko: „Anna Grodzka”, która dla urągowiska została wysunięta na wicemarszałka. Taka ostentacja ze strony bezpieki zdegustowała nawet Umiłowanych Przywódców, dla miłego grosza gotowych na wiele rzeczy, jeśli nawet nie na wszystko. A przecież to dopiero początek ześlizgu, na którego końcu doczekamy się pewnie kogoś takiego jak wspomniana osoba na stanowisku prezydenta – żeby cały świat w tych ciężkich czasach mógł mieć naszym kosztem trochę rozrywki.

   Na razie jednak bezpieka kombinuje inaczej, w związku z czym pojawiły się spekulacje, że nasza scena polityczna podzielona zostanie na trzy części: lewicę, prawicę i centrum. Lewicę ma wziąć pod kuratelę nasza duszeńka w osobie Aleksandra Kwaśniewskiego, ktory błąka sie to tu, to tam, na posadach u różnych nababów lub tyranów. Prawicę ma przejąć pobożny minister Gowin, co  Podobna pokazuje, że bezpieka nie wróży długiego życia premieru Tusku, no a centrum – prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Janusz Piechociński.  Na czele zaś stanie osoba legitymująca się dokumentami wystawionymi na nazwisko: „Anna Grodzka”, albo ktoś jeszcze bardziej oryginalny – i w takim ordynku, pilnowani przez zagranicznych funkcjonariuszy, będziemy kroczyć ku swemu przeznaczeniu.

   Niestety ta wizja świetlanej przyszłości została ostatnio zmącona za sprawą przebierańców tworzacych tak zwany Międzynarodowy Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Odtajnił on mianowicie informacje o tajnych więzieniach CIA w Polsce. Wprawdzie Leszek Miller twierdzi, że tych więzień w Polsce w ogóle „nie było” – ale przecież nawet my wiemy, że oficjalna nieobecność jest tylko wyższą formą obecności. Na przykład oficjalnie „nie ma” Wojskowych Służb Informacyjnych, podobnie jak izraelskiej broni jądrowej. Cóż innego zresztą ma mówić Leszek Miller, skoro gdyby te więzienia w Polsce jednak „były”, to przecież za jego, jako ówczesnego premiera zgodą – co kwalifikowałoby się pod Trybunał Stanu i kryminał. Podobna sytuacja dotyka Aleksandra Kwasniewskiego, który nawet – o ile sobie przypominam – kiedyś chlapnął, że o tych więzieniach „wiedział” – ale oczywiście ani tam nie siedział, ani nawet się nie zaciągał. Tak czy owak, trochę to komplikuje bezpieczniackie projekty przebudowy politycznej sceny, zwłaszcza w punkcie z udziałem Aleksandra Kwaśniewskiego.

   Mniejsza zresztą już o niego, bo decyzja strasburskich przebierańców może oznaczać jeszcze jedną, ważniejszą rzecz. To oczywiście zahacza o teorię spiskową, ale co nam szkodzi wykorzystać tę teorię, skoro całkiem dobrze wyjaśnia ona niektóre zawiłe sprawy? Otóż zgodnie z teorią spiskową, decyzja strasburskich przebieranców w sprawie odtajnienia dokumentacji tajnych więzień CIA w Polsce, może być elementem szerszej operacji – mianowicie operacji eliminowania obecności w naszym nieszczęśliwym kraju amerykańskiej agentury, by pozostawić na placu boju tylko rosyjską, niemiecką i izraelską – zgodnie z zadaniami wynikajacymi ze scenariusza rozbiorowego, którego kształt przybliża nam również rządowy projekt ustawy o udziale zagranicznych funkcjonariuszy w operacjach przeciwko naszemu narodowi.

   Mówił Stanisław Michalkiewicz 

drukuj