Drastyczny wzrost cen pelletu
W ciągu miesiąca cena za tonę pelletu poszybowała o ponad tysiąc złotych w górę, czyli nawet o 100 procent. Nagły wzrost cen niepokoi odbiorców. Składy surowca w całej Polsce świecą pustkami. To efekt m.in. nieodpowiedzialnego prowadzenia gospodarki leśnej przez rząd.
Pellet, wytwarzany ze sprasowanych trocin, jeszcze do niedawna wykorzystywany był jako tańsza alternatywa dla gazu lub węgla. Teraz stał się w całej Polsce towarem deficytowym. Mroźna i długa zima sprawiła, że pan Czesław z podlaskiej Suchowoli, który ogrzewa dom tym właśnie opałem, teraz musi liczyć każdą złotówkę.
– Dziesięć dni temu kupiłem pellet i płaciłem za tonę 1720 złotych – powiedział pan Czesław.
Mężczyzna może uważać się za szczęściarza, bo udało mu się kupić pellet. W wielu miejscach w Polsce składy tego opału świecą pustkami. Popyt napędza wzrost cen. Za certyfikowany pellet wysokiej klasy sprzedawany luzem trzeba zapłacić nawet 2 tysiące złotych za tonę. Jeszcze droższy jest pellet w workach, za którego tonę duże sieci handlowe chcą 2,5 tysiąca złotych. Zapotrzebowanie jest na tyle duże, że na wielu składach wprowadzono reglamentację surowca.
– Nie można teraz pojechać i kupić ile się chce tego pelletu – tonę czy dwie. Nikt tyle nie dostanie. Teraz to może na raz [można kupić – radiomaryja.pl] ze 20 worków – zaznaczył pan Czesław.
Posiadacze starszych kotłów na pellet mogą przerzucić się na ogrzewanie domów znacznie tańszym owsem. Rzecznik Rady Ministrów, Adam Szłapka, przekonuje, że rząd monitoruje sytuację, która rzekomo zaczyna się stabilizować.
– Jeżeli problem będzie się pogłębiał, to oczywiście będzie interwencja, ale z tego, co słyszałem, raczej sytuacja zaczyna się stabilizować – powiedział rzecznik rządu.
Sprawie przyjrzał się UOKiK. Według Urzędu nie doszło tutaj do zmowy cenowej producentów i dystrybutorów. Winą za doprowadzenie do krytycznej sytuacji poseł Jarosław Sachajko z Wolnych Republikanów obarcza rząd.
– Dlaczego w Europie Zachodniej pellet jest dostępny i tani, a pod rządami „rządu 13 grudnia” składy pelletu są puste jak sklepy za komuny? – pytał polityk.
Wśród powodów jest m.in. sposób, w jaki liberalno-lewicowy rząd prowadzi gospodarkę leśną. W 2024 r. minister klimatu i środowiska, Paulina Hennig-Kloska, ograniczyła wyrąb drewna w dużej części Lasów Państwowych. Miliony metrów sześciennych pełnowartościowego drewna gniją w lasach i nie można nic z tym zrobić – wskazał leśnik Marcin Broda.
– Ograniczenie pozyskania drewna ma bardzo istotny wpływ na ilość dostępnego surowca na rynku. W związku z tym mamy też mniejszą ilość trocin, które można wykorzystać do produkcji pelletu – zaznaczył leśnik.
Wysoka cena pelletu i puste magazyny powodują, że Polacy coraz częściej poszukują surowca w niemieckich sklepach internetowych, gdzie jest go pod dostatkiem.
TV Trwam News



