fot. PAP/EPA

Dr T. Teluk: Federacja Rosyjska spodziewała się, że kraje Europy Zachodniej przestraszą się jej gróźb i będą posłusznie wykonywać polecenia płynące z Kremla. Stało się coś zupełnie odwrotnego

Rosja uzyskała skutek odwrotny do zamierzonego. Federacja Rosyjska spodziewała się, że kraje Europy Zachodniej przestraszą się jej gróźb i będą posłusznie wykonywać polecenia płynące z Kremla. Stało się coś zupełnie odwrotnego. Zachód zjednoczył się i myśli nad scenariuszem samoobrony oraz tym, jak można wystraszyć potencjalnego agresora (…). Agresywna strategia Władimira Putina jest dość ryzykowna dla niego samego, jeśli chodzi o konsekwencje polityczne w swoim kraju. Władimir Putin może utrzymywać władzę za pomocą aparatu terroru – mówił dr Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji, politolog, w rozmowie z TV Trwam.

Szef polskiego MSZ, prof. Zbigniew Rau, rozpoczął w czwartek czterodniową wizytę w USA, podczas której odbywa szereg rozmów.

– Rozmowy są bardzo istotne, biorąc pod uwagę nasze bezpieczeństwo narodowe. Omawiane są możliwe wspólne działania na wypadek tego, gdyby Rosja dokonała agresji na Ukrainę. Jedną z opcji jest zwiększenie ilości amerykańskich żołnierzy na flance wschodniej NATO. Kolejną opcją może być dostarczanie broni defensywnej na Ukrainę, również za pośrednictwem Rzeczypospolitej, oraz kwestia alternatywnych dostaw paliwa gazowego na kontynent europejski. Te wszystkie sprawy są niezwykle istotne z perspektywy najbliższych miesięcy – wskazał dr Tomasz Teluk.

Federacja Rosyjska jakiś czas temu wystosowała pisemne żądania dotyczące bieżącej sytuacji. Jej oczekiwania zostały odrzucone.

– Rosja uzyskała skutek odwrotny do zamierzonego. Federacja Rosyjska spodziewała się, że kraje Europy Zachodniej przestraszą się jej gróźb i będą posłusznie wykonywać polecenia płynące z Kremla. Stało się coś zupełnie odwrotnego. Zachód zjednoczył się i myśli nad scenariuszem samoobrony oraz tym, jak można wystraszyć potencjalnego agresora – podkreślił prezes Instytutu Globalizacji.

W działania wspomagające Ukrainę mocno zaangażowała się Wielka Brytania.

– Brytyjczycy czują się w obowiązku, aby odpowiedzieć na agresywne zapędy Rosji, ponieważ na ich terytorium zabito byłego rosyjskiego agenta Aleksandra Litwinienkę. To skłania Londyn do bardzo mocnej odpowiedzi na to, co dzieje się na Wschodzie. Brytyjska stolica ma bardzo duże pole oddziaływania na Moskwę, ponieważ w Londynie jest bardzo wielu oligarchów, którzy robią tam interesy. Możliwości blokady rosyjskiego kapitału, zamrożenia środków, wprowadzenia dodatkowych sankcji na Rosję są bardzo duże. Elity chcą normalnie funkcjonować we współczesnym świecie, dlatego wojna Rosji z Zachodem nie jest im na rękę – powiedział politolog.

Kilka tysięcy przedstawicieli rosyjskiej elity intelektualnej napisało list do prezydenta Władimira Putina, w którym sprzeciwili się działaniom prezydenta Rosji.

– W bardzo mocnych słowach określili politykę zagraniczną Rosji jako zbójecką i awanturniczą. Wypowiedzieli się przeciwko rozpoczynaniu bratobójczej wojny z Ukrainą, która nie jest na rękę zwykłym obywatelom. Przelewanie krwi jest nieuzasadnione, bowiem Rosja nie jest ani przez nikogo atakowana, ani zagrożona. Wyrazili oni sprzeciw wobec rosyjskiej propagandy, która przewija się w mediach, a w której za wszystko obwinia się Zachód, Stany Zjednoczone i Ukrainę – mówił dr Tomasz Teluk.

– Agresywna strategia Władimira Putina jest dość ryzykowna dla niego samego, jeśli chodzi o konsekwencje polityczne w swoim kraju. Władimir Putin może utrzymywać władzę za pomocą aparatu terroru. Być może będzie musiał posuwać się do coraz agresywniejszych działań podobnych do tych, które stosuje reżim Alaksandra Łukaszenki. Są to działania krótkowzroczne, bowiem nie osiągnie szacunku własnych obywateli, wsadzając ich do gułagów, więżąc i prześladując. Władimir Putin porusza się na cienkiej linie – podsumował.

radiomaryja.pl

drukuj