Dr J. Hajdasz: Nie wolno zgadzać się na to, by dziś karać lekarzy za to, że chcieli być i byli uczciwi wobec swoich pacjentów i otwarcie mówili, że myślą inaczej niż reszta
Nie wolno zgadzać się na to, by dziś karać lekarzy za to, że chcieli być i byli uczciwi wobec swoich pacjentów i otwarcie mówili, że myślą inaczej niż reszta, że zwracają uwagę na inne zagrożenia i że są inne drogi postępowania. 114 lekarzy nadal grozi w Polsce utrata uprawnień zawodowych, bo w czasie pandemii mieli odwagę iść pod prąd. Brońmy ich prawa do odmienności, bo ono jest realnym miernikiem wolności dla każdego z nas – mówiła w swoim środowym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Dr Jolanta Hajdasz w swoim felietonie przypomniała, że od czterech lat toczą się procesy 114 lekarzy, którzy w latach 2020-2021 kwestionowali politykę władz wobec pandemii.
– Pod koniec maja w Poznaniu rozpoczął się proces 19 lekarzy oskarżonych o „szerzenie szkodliwych treści podczas pandemii COVID-19”. Według Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej ich działania „mogły zagrażać zdrowiu pacjentów”. Sprawa wzbudza ogromne emocje w środowisku medycznym i opinii publicznej. Lekarzom grożą kary dyscyplinarne – od upomnienia po odebranie prawa wykonywania zawodu. Sprawa jest częścią szerszego postępowania obejmującego łącznie 114 lekarzy w całym kraju. Lekarze ci domagali się odblokowania państwa, w tym systemu opieki zdrowotnej, domagali się przywrócenia normalnego funkcjonowania placówek ochrony zdrowia oraz ostrzegali przed pośpiesznym dopuszczeniem do obrotu nowatorskich szczepionek przeciw COVID-19. Przede wszystkim jednak domagali się otwartej i rzetelnej debaty opartej o dowody naukowe na temat pandemii. W tym celu na przełomie 2020 i 2021 r. publikowali kolejne apele do władz Rzeczypospolitej Polskiej pisząc o tym, co myślą, do czego przecież mieli prawo (gwarantuje to im – tak jak każdemu z nas – konstytucja). Zamiast debaty na argumenty, Minister Zdrowia i Izby Lekarskie uznały stanowisko sygnatariuszy apeli za sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną, a Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej wszczął wobec nich serię postepowań dyscyplinarnych. Odnoszę wrażenie, że żaden z nich nie zdawał sobie sprawy, jak restrykcyjne dla tych protestujących okaże się postępowanie władzy i jak skrupulatnie przeciwko tym niepokornym lekarzom będzie działał wewnętrzny system karania i nagradzania działający w polskim systemie zdrowotnym – mówiła prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Dziennikarka przypomniała, że postępowania przeciwko tym lekarzom trwały pomimo tego, że w 2021 r. Rzecznik Praw Obywatelskich stwierdził, iż „prezentowanie poglądów, które nie pozostają w zgodzie z przeważającym stanowiskiem nauki – jeśli tylko znajdują oparcie w rzetelnych badaniach naukowych – nie może prowadzić do podejmowania względem lekarzy działań dotyczących odpowiedzialności zawodowe”. Felietonistka zwróciła uwagę, że ograniczenie możliwości prezentowania naukowych – choć mniejszościowych – twierdzeń może hamować rozwój działalności naukowej, mającej na celu zgłębianie prawdy.
– Z perspektywy czterech lat ponad wszelką wątpliwość widać, że stanowisko lekarzy było uzasadnione, nawet krytyka masowego stosowania eksperymentalnie dopuszczonych do obrotu niektórych preparatów okazała się zasadna. Potwierdzają to nie tylko publikowane w recenzowanych pismach naukowych wyniki badań czy statystyki powikłań poszczepiennych, ale też wycofanie przez departament zdrowia USA rekomendacji dla tych preparatów. Mimo to sądy lekarskie w Polsce nadal nagminnie ignorują fakty i odrzucają materiały dowodowe obrony. Ponadto na salach rozpraw obrońcy lekarzy udowodnili konflikt interesów, jakim obciążone są niektóre osoby zasiadające w składach orzekających. Wśród osób i podmiotów, które otrzymywały pieniądze od koncernów farmaceutycznych jest sama Naczelna Izba Lekarska, a także biegli powoływani w tych postępowaniach. Tymczasem negatywne konsekwencje ówczesnego poszukiwania prawdy o pandemii dotykają każdego, kto ośmielał się cztery lata temu zadawać publicznie niewygodne pytania, kto ujawniał pierwsze wątpliwości i pierwsze zastrzeżenia. Wśród lekarzy, którym tylko za poglądy grozi w Polsce nadal utrata uprawnień, są profesorowie, ordynatorzy z kilkudziesięcioletnim stażem na kierowniczych stanowiskach, wybitni specjaliści renomowanych klinik i autorzy licznych publikacji naukowych. Wszyscy to lekarze cieszący się zaufaniem pacjentów, mających o nich bardzo pozytywne opinie – podkreślała dr Jolanta Hajdasz.
Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wskazała, że prowadzone wobec tych lekarzy bezzasadne postępowania dyscyplinarne spotykają się z milczącą postawą większości mediów.
Dziennikarka stwierdziła też, że te postępowania pogłębiają destabilizację systemu opieki zdrowotnej, działając na szkodę nas wszystkich.
– Nie ma zgody na to, by z przestrzeni publicznej eliminować osoby, które mają odwagę iść pod prąd, poruszać trudne tematy i przeciwstawiać się tzw. ogólnym trendom i zaleceniom. Nie musimy w tym miejscu rozstrzygać, kto miał wtedy rację, nie potępiamy tych lekarzy, którzy postępowali inaczej, ale nie wolno zgadzać się na to, by dziś karać lekarzy za to, że chcieli być i byli uczciwi wobec swoich pacjentów i otwarcie mówili, że myślą inaczej niż reszta, że zwracają uwagę na inne zagrożenia i że są inne drogi postępowania. 114 lekarzy nadal grozi w Polsce utrata uprawnień zawodowych, bo w czasie pandemii mieli odwagę iść pod prąd. Brońmy ich prawa do odmienności, bo ono jest realnym miernikiem wolności dla każdego z nas – zwróciła uwagę felietonistka Radia Maryja.
Całości felietonu dr Jolanty Hajdasz można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



