Dominikana: bilans ofiar śmiertelnych zawalenia się dachu dyskoteki wzrósł do 221
Bilans ofiar śmiertelnych zawalenia się dachu dyskoteki w stolicy Dominikany, Santo Domingo, wzrósł w czwartek po południu do 221 – podał Reuters. Czwartek jest ostatnim dniem poszukiwania osób, które mogły przeżyć katastrofę. Rano tego dnia informowano, że zginęły co najmniej 184 osoby.
Szef Centrum Operacji Kryzysowych, Juan Manuel Mendez, który wcześniej na konferencji prasowej powiedział, że poszukiwania ofiar będą kontynuowane i przyznał, że od ponad 24 godzin spod gruzów nie wyciągnięto żadnej żywej osoby, po południu poinformował, że czwartek jest ostatnim dniem poszukiwania osób żywych.
„Ratownicy praktycznie zakończyli przeszukiwanie terenu (katastrofy). Pozostał jeszcze tylko mały obszar do przejrzenia” – dodał Juan Manuel Mendez.
W akcji biorą udział zespoły ratunkowe z Izraela i Portoryko.
Nadal nie jest znana dokładna liczba osób, które przebywały w klubie Jet Set w chwili katastrofy w nocy z wtorku na środę. Według świadków budynek był wtedy wypełniony po brzegi. Byli tam m.in. przedstawiciele branży muzycznej, znani sportowcy i urzędnicy państwowi, którzy przyszli na koncert Rubby’ego Pereza – bardzo popularnego w krajach latynoskich piosenkarza tworzącego muzykę w stylu merengue.
Przed miejscem, gdzie stał klub, od dwóch dni gromadzą się ludzie, którzy z niepokojem oczekują informacji o zaginionych krewnych. Wielu trzyma w rękach zdjęcia najbliższych.
Na wiadomości o swoich bliskich od dwóch dni czeka też tłum przed instytutem medycyny sądowej w Santo Domingo.
Do tej pory ustalono, że wśród ofiar śmiertelnych są gubernatorka prowincji Monte Cristi, Nelsy Cruz oraz dwaj baseballiści, Octavio Dotel i Tony Blanco, na co dzień grający w amerykańskiej zawodowej lidze MLB. Zginęła także gwiazda wieczoru, czyli Rubby Perez, oraz występujący z nim na scenie saksofonista Luis Solis. Ponadto wśród zabitych zidentyfikowano: kardiologa, architekta, emerytowanego policjanta, byłego urzędnika ONZ, prezesa dominikańskiego banku AFP Popular wraz z żoną, syna i synową ministra robót publicznych.
Na razie nie ustalono, co było przyczyną zawalenia się dachu. Nie wiadomo też, kiedy budynek klubu przechodził ocenę stanu technicznego. Właściciele Jet Set zapewnili w oświadczeniu, że współpracują z właściwymi władzami i służbami.
PAP



