fot. PAP/Roman Zawistowski

Dane PKW z 87,16 proc. obwodów głosowania: A. Duda 45,24 proc.; R. Trzaskowski 28,92 proc.

Andrzej Duda zwycięzcą pierwszej tury wyborów prezydenckich. Pierwsze sondaże mówiły o poparciu dla obecnego prezydenta na poziomie niespełna 42 procent. Państwowa Komisja Wyborcza na podstawie danych z 87,16 proc. obwodów głosowania podała, że ten wynik wzrósł. W drugiej turze – obok Andrzeja Dudy – znalazł się Rafał Trzaskowski.

Pierwsza tura nie wyłoniła zwycięzcy, ale już teraz możemy mówić o największych przegranych tego wyborczego wyścigu. Należy do nich Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Może to jeszcze nie ten moment, nie ta chwila – powiedział prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ten moment był kilka miesięcy temu, gdy Władysław Kosiniak-Kamysz rósł w sondażach, kosztem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Zmiana kandydata opłaciła się Koalicji Obywatelskiej, bo Rafał Trzaskowski znalazł się w drugiej turze.

– Mamy szansę wygrać te wybory – przekonywał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Pierwsza tura padła łupem Andrzeja Dudy. Obecny prezydent zwyciężył ze sporą przewagą. Uzyskał ponad 43 proc. głosów. Rafał Trzaskowski przekonał do siebie niespełna 29 proc. wyborców. Dalsze miejsca zajęli Szymon Hołownia, Krzysztof Bosak, Władysław Kosiniak-Kamysz i Robert Biedroń.

Obecny prezydent – z Łowicza, ze swojego sztabu – dziękował za poparcie i podkreślał, że ta batalia o Polskę wciąż się toczy.

– Kampania będzie się toczyła dalej, bo prowadzimy bardzo ważną dyskusję o Polsce – zaznaczył prezydent Andrzej Duda.

Te wybory pokazały, że na polskiej scenie politycznej karty wciąż rozdają Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska. Tego muru nie sforsował Szymon Hołownia, który uzyskał trzeci wynik.

– Czeka nas kolejnych 3 albo 5 lat wojny polsko-polskiej, którą tak dobrze znamy – powiedział Szymon Hołownia.

O rozczarowaniu może mówić Lewica. Zwłaszcza, że Robert Biedroń nie przekonał do siebie nawet partyjnego elektoratu. Projekt o nazwie Wiosna już na dobre nie wytrzymał próby czasu.

– Jesteśmy dzisiaj tutaj, bo wierzymy, że inna polityka jest możliwa, że w polityce jest się dla zmiany. Czasami się wygrywa, czasami przegrywa, ale my jesteśmy w polityce po to, żeby w końcu coś się zmieniło – przekonywał Robert Biedroń.

Jako wyborczy sukces wynik Krzysztofa Bosaka w granicach 7 proc. odbiera Konfederacja.

– Oni już wiedzą, że są kolosem na glinianych nogach. Na dwóch nogach. Te nazwy tych dwóch nóg to PiS i PO, to jest kolos na glinianych nogach, a nową rodzącą się prawdziwą siłą jest Konfederacja – wskazywał Krzysztof Bosak z Konfederacji.

W tych wyborach Konfederacja nic już nie zwojuje, ale wyborcy Krzysztofa Bosaka będą przecież brali udział w drugiej turze. I już teraz rozpoczęła się walka o przeciągnięcie ich na swoją stronę. Czytelny sygnał wysłał prezydent Andrzej Duda.

– Cel jest wspólny – to silna, bezpieczna Polska, która ma swoją godność, w której ludzie czują, że państwo jest godnie reprezentowane. Polska, której interesy są absolutnie na pierwszym miejscu i polskie sprawy na pierwszym miejscu – zaznaczył prezydent RP.

Andrzej Duda zwracał się wprost do wyborców Krzysztofa Bosaka, Roberta Biedronia i Władysława Kosiniaka-Kamysza.

– Nie mam wątpliwości, że wyborcy Władysława Kosiniaka-Kamysza patrzą na polską rodzinę, jej wartość oraz na polską wieś tak samo, jak ja patrzę – powiedział prezydent Andrzej Duda.

Rafał Trzaskowski wysłał sygnał w stronę tych wszystkich, którzy nie poparli Andrzeja Dudy.

– To będą wybory pomiędzy tymi, którzy jak ja szukają porozumienia i wspólnoty – te całe 58 proc. szukają porozumienia – a tymi, którzy cały czas szukają konfliktu – mówił Rafał Trzaskowski.

Przed nami dwa tygodnie kampanii. Pierwsze sondaże, jakie ukazały się jeszcze wczoraj wieczorem, wskazują, że dziś bliżej zwycięstwa jest prezydent Andrzej Duda, ale różnica jest niewielka.

TV Trwam News

drukuj