D. Trump podniesie cła, by chronić amerykański rynek
Ekonomista Marek Wardaszka powiedział, że głównym celem podnoszenia ceł przez Stany Zjednoczone będzie ochrona tamtejszego rynku. Zauważył on jednak, że skutki decyzji Donalda Trumpa odczują głównie zwykli obywatele.
W tym tygodniu prezydent elekt Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, zapowiedział, że jedną z jego pierwszych decyzji po zaprzysiężeniu będzie podniesienie ceł na produkty z Chin, Kanady i Meksyku.
Cło na wszystkie produkty przywożone z tych krajów do USA wynosić 25 procent. Donald Trump uzasadnia to kryzysami związanymi z przemytem narkotyków i migracją.
Ekonomista Marek Wardaszka powiedział, że w praktyce wyższą cenę za importowane towary zapłacą konsumenci.
– Ideą jest, żeby nie zamykać zakładów pracy, które działają w Ameryce, które produkują cokolwiek z tych rzeczy, jakie są importowane. Natomiast ten miecz jest obosieczny. Podwyższaniem ceł chronimy swój rynek, ale na dobrą sprawę podnosimy ceny tych towarów, które są importowane. Jeśli weźmiemy wzrost cła o 25 proc., to przykładowo, jeśli jakaś rzecz kosztuje sto dolarów, jej cena raptem wzrośnie do 125 dolarów. Praktycznie to amerykańscy konsumenci zapłacą tę cenę – mówił ekspert.
Donald Trump zapowiedział też podwyżkę ceł o kolejne 10 proc., które zostaną doliczone do już istniejących i dodatkowych na wszystkie produkty przybywające z Chin do USA.
Amerykańskie prawo zapewnia prezydentowi narzędzia do egzekwowania ceł w drodze dekretów, z czego Donald Trump kilkukrotnie korzystał podczas swojej pierwszej kadencji.
RIRM



