D. Tarczyński o wyborach do PE: Frekwencja będzie fundamentalna

Nie chodzi tylko o to, żeby wziąć udział w wyborach do Europarlamentu. Uważam, że każdy z nas ma obowiązek przekonać innych, ponieważ frekwencja będzie fundamentalna. Musimy wykonać swój obowiązek wobec ojczyzny – mówił w czwartkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam europoseł Dominik Tarczyński z PiS. W programie gościła też inna eurodeputowana tej partii, Elżbieta Rafalska. Obydwoje ubiegają się o reelekcję w nadchodzących wyborach.

 

Wybory do Parlamentu Europejskiego nie wywoływały do tej pory zbyt wielkich emocji.

– Z czego to się brało? Chyba z przekonania, że Bruksela jest (…) daleko, a polityka europejska nas do końca nie dotyczy. Tym razem okazało się, że jest zupełnie inaczej. Europejska polityka, regulacje, które były ostatnio wprowadzane, wdzierają się w naszą politykę wewnętrzną, zaczynają decydować o tym, jak będzie wyglądać codzienność Polaków, jakie będziemy ponosić koszty i raptem okazało się, że nie jest takie obojętne, co dzieje się w Unii Europejskiej, kogo tam wybieramy (…). Polityka europejska będzie próbowała – chociażby przez próbę zmian traktatów – zabierać kompetencje i decydować za inne państwa członkowskie – zwróciła uwagę Elżbieta Rafalska.

Na życie Polaków wpływ będzie miał zwłaszcza Zielony Ład oraz pakt migracyjny. Jeśli w PE utrzymają się dotychczasowe proporcje, czyli większość lewicowo-liberalna, te  i inne szkodliwe lub utrudniające życie rozwiązania będą wprowadzane w życie.

– Nawet nakrętki przy butelkach, które irytują właściwie wszystkich, to była decyzja Brukseli – nie producenta, nie Polski, tylko Brukseli. Kiedyś śmialiśmy się, że „ślimak jest rybą”. To było zabawne, ale kiedy takie małe irytujące rzeczy oraz te duże, traktatowe, wchodzą w nasze życie bez naszej woli, to tracimy suwerenność. Nigdy nie używałem argumentu suwerenności tak mocno jak teraz – podkreślił Dominik Tarczyński.

Europoseł przypomniał, że Unia Europejska, do której wstępowaliśmy, była inną Unią niż obecnie.

– Nasz społeczny „eurozachwyt” trochę się zmienia. Jesteśmy (w Unii Europejskiej – radiomaryja.pl) na tyle długo, że mamy prawo krytykować (my – mieszkańcy, obywatele). To jest już poparcie na poziomie 80 czy 90 procent. Jest znacznie chłodniej. Mówimy, że nasze oczekiwania dzisiaj są już inne, bo my w Unii się zadomowiliśmy, okrzepliśmy, a my jako Prawo i Sprawiedliwość wnosiliśmy racjonalizm, rozsądek i odpowiedzialność od samego początku. Mówimy, co nam się podoba, ale wyraźnie mówimy, iż są też absolutnie błędne polityki i kryzysy niemalże na zamówienie – mówiła Elżbieta Rafalska.

Natomiast – jak podkreślił Dominik Tarczyński – Donald Tusk i jego stronnictwo polityczne co innego mówią przed wyborami, a co innego robią po wyborach. Nie ma co się łudzić, że tym razem będzie inaczej.

– W kampanii wyborczej można powiedzieć wszystko. Dlatego mój apel: nie dajcie się Państwo oszukać. Nie chodzi tylko o to, żeby wziąć udział w tych wyborach. Uważam, że każdy z nas ma obowiązek przekonać innych, ponieważ (…) frekwencja będzie fundamentalna. Różnica w wyniku będzie niewielka (…). W moim największym przekonaniu, po analizie wszystkich wyników, frekwencja będzie kluczem. Wierzę w to, że wygramy. Wszystko na to wskazuje, wyniki wyborów lokalnych w państwach członkowskich na to wskazują, ale w Polsce musimy wykonać swój obowiązek wobec Ojczyzny – zwrócił uwagę eurodeputowany.

Polityk zaznaczył, że europejskie partie konserwatywne chcą, by przewodziła nimi Polska.

– Jako okręt flagowy musimy walczyć o jak najwięcej mandatów. Mamy historyczną szansę, jakiej od początku funkcjonowania Unii z naszym uczestnictwem nie było. Nie było tak wielkiego poparcia dla sił konserwatywnych, dlatego jeszcze raz proszę: nie tylko musimy głosować, ale też przekonywać innych (…), aby móc 9 czerwca stanąć przed lustrem i powiedzieć: „Wykonałem swój obowiązek wobec siebie i wobec Polski” – powiedział europoseł PiS.

Elżbieta Rafalska podkreśliła, że w Unii Europejskiej potrzeba odwagi, aby iść pod prąd.

– Jesteśmy w stanie zawalczyć i przekonać do głosowania nawet tych, którzy nie będą w grupie konserwatywnej. Trzeba nam ludzi odważnych, trzeba ludzi, którzy będą przygotowani merytorycznie – dodał Dominik Tarczyński.

Szansę dla konserwatystów w Europie stanowi polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej w pierwszej połowie 2025 roku.

– Od państwa, które ma prezydencję, zależy bardzo dużo, bo jego przedstawiciel (czy to ambasador, czy inny reprezentant) de facto decyduje we wszystkich negocjacjach, w tzw. trilogu, o tym, w którym kierunku idą te negocjacje – wyjaśnił eurodeputowany PiS.

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w Polsce w niedzielę 9 czerwca.

radiomaryja.pl

drukuj