fot. pixabay.com

D. Dziamska: Wymagania dotyczące tzw. edukacji zdrowotnej są nieadekwatne do wieku uczniów

Pedagog Dorota Dziamska z Narodowej Rady Rozwoju krytykuje zapisy rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej w sprawie tzw. edukacji zdrowotnej. Jak wskazuje, wymagania dotyczące tego przedmiotu są nieadekwatne do wieku uczniów. Ekspert mówiła o tym Telewizji Trwam w kuluarach konferencji dotyczącej kierunków rozwoju polskiej szkoły, która odbyła się w Polkowicach.

Dorota Dziamska powiedziała, że wymagania, jakie resort edukacji nakreślił w rozporządzeniu dotyczącym tzw. edukacji zdrowotnej, nie odpowiadają wiekowi rozwojowemu dzieci. W ocenie pedagog, cały przedmiot został stworzony tylko po to, by wprowadzić do szkół edukację seksualną.

– Niektóre zapisy są infantylne, czyli przeniesione z niższych etapów edukacyjnych. Takie wymaganie nie ma żadnej wartości, bo dziecko je osiągnęło wcześniej. Inne zapisy dotyczą natomiast wymagań raczej dla studentów medycyny, psychologii lub pedagogiki. Pytanie, po co taki manewr? Według mnie pani minister specjalnie stworzyła niby przedmiot, żeby umieścić w nim edukację seksualną. Największą moją obawą jest pominięcie tzw. okresu latencji w rozwoju dziecka, a przecież jeszcze 11-latek to dziecko będące w tym okresie. Jest to krok do seksualizacji – zaznaczyła Dorota Dziamska.

Pedagog wyraziła nadzieję, że nauczyciele zaczną dokładniej czytać ten dokument i rozmawiać z rodzicami, czego konsekwencją będzie podpisywanie stosownych protokołów z rad pedagogicznych i rad rodziców. Jak wskazała, w ten sposób można dać wyraźny sygnał MEN, iż społeczeństwo nie godzi się na tzw. edukację zdrowotną w takiej formie.

Nowy przedmiot ma być nieobowiązkowy, nauczany w polskich szkołach od 1 września tego roku. Rozporządzenia w tej sprawie zostały już podpisane przez minister edukacji narodowej, Barbarę Nowacką.

RIRM

drukuj