Czym skorupka nasiąkła

Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci… Obecny premier
na początku lat 90. był działaczem Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Ta partia
podkreślała swoją laickość, a nawet antykościelność, co było szczególnie
widoczne w okresie pierwszej kampanii antyklerykalnej przed ponad 20 laty. To
wówczas dzisiejszy bliski współpracownik Donalda Tuska – a ówczesny premier –
Jan Krzysztof Bielecki zwrócił się do Prymasa Polski per pan prymas. Politycy
KLD sprzeciwiali się ochronie życia poczętego i byli wielkimi zwolennikami
haniebnej ustawy z 1956 r., która dopuszczała zabijanie dzieci nienarodzonych w
praktyce na żądanie. Głosowali przeciwko ustawie z 1993 roku.

Od 2003 r. Donald Tusk kieruje Platformą Obywatelską. Ta partia zapisała w
swoich dokumentach programowych odwołanie do chrześcijańskich wartości i
społecznego nauczania Kościoła. Sam premier mniej eksponował swoje liberalne
poglądy, dystans do Kościoła, religijnej, kulturowej i narodowej tożsamości
Polaków. Czołowi politycy PO fotografowali się z hierarchami, parlamentarzyści
tej partii jeździli na specjalne rekolekcje i pisali przymilne listy do
proboszczów. Nawet niektórzy ważni ludzie Kościoła twierdzili, że nastąpiła
pozytywna przemiana, czego wyrazem miało być także sakramentalne uporządkowanie
życia rodzinnego niektórych polityków.

Dziś mamy politykę "nieklękania przed księżmi": rozporządzenie ministra
edukacji narodowej, które otwiera drogę do rugowania religii ze szkół, zapowiedź
radykalnego zmniejszenia liczby kapelanów wojskowych, majstrowanie przy
finansach Kościoła. Instytucje państwowe (KRRiT), zamiast tworzeniem warunków do
rozwoju pluralizmu, zajmują się dyskryminacją ludzi wierzących i ograniczeniem
dostępności mediów katolickich. Mamy zapowiedź wprowadzenia związków
partnerskich i in vitro, a przebąkuje się o eutanazji. Polaków próbuje się
zapędzić do roboty niemalże od dziecka aż do śmierci i temu celowi ma służyć
przymusowy pobór dzieci do szkół w wieku 5 lat i przedłużenie oraz zrównanie
wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 lat.

Następuje niszczenie polskiej szkoły poprzez tak zwaną reformę programową,
która edukację ma zamienić w masową produkcję nieznających własnej przeszłości i
kultury osobników zindoktrynowanych ideologią poprawności politycznej. Ma być
ograniczone między innymi nauczanie historii i języka polskiego, tak aby uczeń
nie poznał dziejów własnej Ojczyzny i bogactwa jej kultury. Najwyraźniej chodzi
o niszczenie podstaw, na których jest oparta religijna, kulturowa i narodowa
tożsamość Polaków. Na wielkie uznanie zasługują działacze opozycji z lat 80.,
którzy strajkiem głodowym zwrócili uwagę opinii publicznej na kolejne zagrożenie
oraz odważnie stanęli w obronie naszej kultury i prawa młodzieży do jej
poznawania w ramach szkoły.

Jak resort oświaty działa w czasach ministrowania Katarzyny Hall i Krystyny
Szumilas, dobrze ilustruje przebieg debaty senackiej o oświacie 1 lutego.
Wówczas senator PO prof. Alicja Chybicka zapytała Krystynę Szumilas, czy projekt
przymusowego poboru sześciolatków do szkół był konsultowany ze specjalistami
pediatrami. Minister odparła, że był w 2009 roku. Senator Chybicka wyraziła
ogromne zdziwienie i przypomniała, że od 2007 roku jest prezesem Polskiego
Towarzystwa Pediatrycznego i żadne pismo w tej sprawie do PTP nie wpłynęło.
Nawet w takiej kwestii widać, że krętactwo to znak firmowy rządów Tuska.

Jan Maria Jackowski

drukuj